Magazyn Teologiczny Semper Reformanda
* ECCLESIA * SEMPER * REFORMANDA * EST *

 Tematy Magazynu SR  
Biblia
Dokumenty
Teologia
Katolicyzm
Prawosławie
Protestantyzm
Historia Kościoła
Ekumenizm
Debaty o Kościele
Duchowość
Komentarze do Psalmów
Religia - judaizm
Religia - islam
Kościół a nowe idee
Religia i kultura
Kościół w świecie
Kościół zwiastowania

 Wspomóż Ekumenizm.pl  

 Menu Użytkownika  
Login:

Hasło:

Nie masz konta?
Zarejestruj się
(podajesz TYLKO login i adres e-mail)

 Wydarzenia  
Żadnych wydarzeń w najbliższym czasie


 Potrzebujemy teologii Bożego Narodzenia
 Autor:  Dariusz Bruncz   
 Data:  24.12.2006 01:59
 Przeczytane:  4326 razy  

Bożonarodzeniowa atmosfera sprzyja duchowym uniesieniom. Stwierdzenie, że wydarzenie Narodzenia Pańskiego jest jedyną przesłanką do obchodzenia świąt Bożego Narodzenia jest równie oczywiste, co niezrozumiałe. Bardzo łatwo można się narazić na zarzut niezrozumienia obyczajów współczesnej kultury, a jeszcze łatwiej ulec profamiliarnej propagandzie centrów handlowych zachęcającej do intensywnych doznań spod znaku sztucznej choinki i kominkowo-mikołajowych wzruszeń.



Prawdziwy urok świąt Narodzenia Pańskiego jest o wiele bardziej medialny niż Wielkanocy - teologiczne fundamenty uroczystości napawają zachwytem, odpowiednio bombardują paradoksem wiary, a we wszystkim dominuje optymizm narodzin, które nie tylko są łatwiejsze do przełknięcia niż dramat triduum paschalnego, ale i po prostu namacalne. Mimo tego Boże Narodzenie pozostaje jednym z najmniej zrozumianych świąt zachodniej cywilizacji.

Rok w rok to samo, trochę nastroju, troszkę pobożnych i humanitarnych frazesów, garść zdobytych z trudem prezentów, a później wszystko idzie po staremu. Chrześcijanin zobowiązany jest do stawiania oporu bożonarodzeniowemu zaczarowaniu – powiedział o. Karl Rahner SJ, jeden z najwybitniejszych teologów rzymskokatolickich XX wieku. Na ironię, krytyka obyczajów i skomercjalizowanej celebry świąt stała się już częścią godowego rytuału. Jednak mimo szlachetnego zniesmaczenia zdesakralizowaną otoczką świąt teologiczny dramat z Pól Betlejemskich pozostaje w dużej mierze nienaruszony mimo intensywnej misji ewangelizacyjnej Kościołów, a także, co zdarza się dość rzadko, teologicznych elementów w przemówieniach głowy państwa.

Fakt ten nie jest zaskakujący, biorąc pod uwagę dość skromny aparat literatury teologicznej poświęconej świętom Narodzenia Pańskiego, szczególnie w odniesieniu do innych wydarzeń historii zbawienia, jak np. Golgoty czy Pustego Grobu. Dlaczego? Podjęcie tej tematyki wiąże się nieuchronnie z koniecznością odkurzenia starożytnej teologii, wejściem w spektrum doświadczeń, polemik Ojców Kościoła, którzy namiętnie dyskutowali o jedności Osób Boskich, grzechu, dzieworództwie – poruszali tematy, które dla wielu chrześcijańskich teologów są dziś zacnym, aczkolwiek mało przydatnym balastem dogmatycznym, utrudniającym rozwikłanie pytań z pogranicza sensu życia i śmierci, a nawet pytania, czy Bóg jest wszechmocny i czy w ogóle Bóg, jakiego dziś wyznajemy, nie jest czasem bajkową i tłoczoną z dużym poświęceniem doktryną. Głębokiej refleksji nad Bożym Narodzeniem nie ułatwia tania literatura sensacji, żyjąca w przekonaniu, że oto demaskuje prawdę o narodzeniu Jezusa z Nazaretu lub uwalnia rzesze czytelników od niewoli niewiedzy o tym, jak to "naprawdę" było z Marią i Józefem. 

Protestancka teologia dialektyczna powtarzała, że wprawdzie Boże Narodzenie jest teofanią Boga, to jednak treść tego objawienia dostrzegamy dopiero na Golgocie. Przez wieki bożonarodzeniowa refleksję spychano do grudniowego sezonu lub przypominano podczas maryjncyh uroczystości. Mimo to trudno nie zauważyć, że bożonarodzeniowe zwiastowanie przebija się przez całą przestrzeń przepowiadania Ewangelii – nie sposób mówić o sakramentach będących „ucieleśnieniem” Słowa bez odniesienia do Inkarnacji, nie sposób mówić o Odkupieniu bez Dzieciątka, nie sposób zrozumieć skandalu zstąpienia do piekieł bez zstąpienia z wieczności do doczesności, nie ma eschatologicznego przebóstwienia bez jego antycypacji w uniżeniu Boga poprzez cud narodzin z Marii Dziewicy itd. 

Wiedzieli już to Ojcowie Kościoła, którzy o sakramencie Chrztu świętego pisali, że wraz z nim Chrystus zamieszkuje w sercach wierzących tak, że stają się oni ciężarni, noszą w sobie boskie Słowo, Logosa. Posługując się tą metaforą dowodzili, że życie chrześcijanina jest nieustanną, duchową ciążą, noszeniem Dziecięcia, które winno wzrastać w sercu. Teologia Wcielenia wciąż przewijała się przez myśl starożytnego Kościoła, mimo iż wielu ojców nie znało świąt Narodzenia Pańskiego. Zdumiewająca namiętność, miłość i nadzieja, z jaką pokolenia teologów czerpały z ewangelicznych przekazów, wciąż inspiruje i zachęca do reflektowania Wielkiej Tajemnicy wiary w różnych odcieniach chrześcijańskiego pielgrzymowania.

Piękne słowa o bożonarodzeniowym wymiarze sakramentów odnajdujemy także w całkiem nieodległej przeszłości. 14 grudnia br. Benedykt XVI wygłosił krótkie przemówienie do studentów rzymskich uczelni. Zaprosił ich do rozważania tajemnicy świąt przez pryzmat Wieczerzy Świętej. Poprzez drzwi Eucharystii wkraczamy w misterium Świąt Narodzenia Pańskiego – powiedział papież. Proste zdanie, które zachęca do podjęcia centralnego tematu świąt w wielu aspektach, w tym przez pryzmat tajemnicy Kościoła. Rodzący się Zbawiciel świata jest przecież doskonałą ikoną Kościoła, obrazem jego młodości i nieustającym hymnem na chwałę Boga, który ubóstwił się nie w chwale aniołów, ale właśnie w słabym człowieku. Chrzest, Eucharystia, świadkowie wiary, w tym przede wszystkim błogosławiona Maryja Panna, ale także kolędy i bożonarodzeniowa liturgia to kolejna i wciąż niezmiennie unikalna szansa na powrót do tego, co właściwe, warte podziwu i naszego zachwytu, bojaźni i drżenia.




 Odnośniki  
  • teologicznych elementów w przemówieniach głowy państwa
  • Benedykt XVI
  • Więcej autorstwa Dariusz Bruncz
  • Więcej z sekcji Kościół zwiastowania

  •  Opcje Artykułu  
  • Wyślij Znajomemu
  • Wersja Do Wydruku


  • Potrzebujemy teologii Bożego Narodzenia | 0 komentarzy | Załóż Konto
    Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.