Magazyn Teologiczny Semper Reformanda
* ECCLESIA * SEMPER * REFORMANDA * EST *

 Tematy Magazynu SR  
Biblia
Dokumenty
Teologia
Katolicyzm
Prawosławie
Protestantyzm
Historia Kościoła
Ekumenizm
Debaty o Kościele
Duchowość
Komentarze do Psalmów
Religia - judaizm
Religia - islam
Kościół a nowe idee
Religia i kultura
Kościół w świecie
Kościół zwiastowania

 Menu Użytkownika  
Login:

Hasło:

Nie masz konta?
Zarejestruj się
(podajesz TYLKO login i adres e-mail)


 Ewolucja doktryny mariawickiej w latach 20. i 30. XX w.
 Autor:  Artur Górecki   
 Data:  07.08.2006 12:11
 Przeczytane:  10196 razy  
Mariawityzm, istniejący dziś w dwóch denominacjach: Kościół Starokatolicki Mariawitów (z siedzibą w Płocku) i Kościół Katolicki Mariawitów (z siedzibą w Felicjanowie), narodził się w Kongresówce na przełomie XIX i XX wieku [1]. Jest on odosobnionym przykładem schizmy [2], do której doszło w Kościele w Polsce: tu się narodził, rozwinął [3] i istnieje. Inicjatorką tej wspólnoty była Maria Franciszka Kozłowska, zakonnica związana z ruchem zgromadzeń ukrytych o. Honorata Koźmińskiego, kapucyna [4]. Wokół jej osoby zorganizowała się grupa księży, którzy stworzyli Związek Kapłanów Mariawitów (czyli tych, którzy naśladują życie Maryi), odwołujący się do reguły franciszkańskiej. Mieli oni, według słów założycielki, stanowić zaczyn odnowy moralnej duchowieństwa i całego ludu. Szczególnym ich rysem miała być duchowość eucharystyczna.

W wielu parafiach swoją postawą zbliżenia do ludu zdobyli popularność wśród wiernych (np. nie pobierali opłat za posługi religijne), których część poszła za nimi po ogłoszeniu przez papieża ekskomuniki przywódców ruchu w 1906 r., by ostatecznie znaleźć się poza Kościołem rzymskokatolickim.

Postawione pytania

Niniejszy tekst jest próbą odpowiedzi na następujące pytania: Czy mariawityzm pozostał wierny założeniom, które pierwotnie sobie stawiał (dążenie do odnowy moralnej duchowieństwa i wiernych)? Jak daleko i dlaczego odszedł od Kościoła katolickiego w sferze dogmatycznej i praktyk religijnych? Czy rzeczywiście ruch ten, przeobrażony we wspólnotę kościelną, zachował w sobie ów zmysł wiary (przynajmniej na tyle, na ile można o nim mówić we wspólnocie nie będącej w jedności z Rzymem) nie pozwalający odejść od wierności Ewangelii, czy też zatracił go, a górę wzięły ludzie ambicje i wyobrażenia, których wszak nie brakło już przy narodzinach mariawityzmu?

Osoba i rola arcybiskupa Jana Marii Michała Kowalskiego

Osobą, która praktycznie od początku formowania się nowej wspólnoty religijnej odgrywała w niej ważną rolę był ks. Jan Maria Michał Kowalski, późniejszy arcybiskup Kościoła Mariawickiego [5]. W momencie śmierci założycielki mariawityzmu siostry Feliksy Kozłowskiej (1921) - nazywanej przez mariawitów "Mateczką"- jego pozycja we wspólnocie jeszcze się umocniła i to on nadał kierunek dalszemu rozwojowi Kościoła mariawickiego. Zainicjował zmiany, które sprawiły, że mariawityzm, pod względem dogmatycznym i dyscypliny wewnątrzkościelnej, coraz bardziej oddalał się od rzymskiego katolicyzmu. Innowacje te doprowadzą do powstania opozycji w łonie samego mariawityzmu i rozłamu w latach 30. XX wieku, który przyniesie powstanie dwóch wspomnianych wyżej denominacji.

Spróbujemy zobaczyć, w jaki sposób decyzje przywódcy mariawickiego interpretowała prasa, która z jednej strony kształtowała opinię publiczną, z drugiej była jej wyrazicielem. Odwołamy się nie tylko do oficjalnych pism mariawitów i ich publicystyki, ale także do prasy pozamariawickiej. Wprowadzone przez arcybiskupa J. M. M. Kowalskiego na przestrzeni lat 1922-1934 innowacje w Kościele mariawickim miały różny charakter, w większości dotyczyły one kwestii doktrynalnych. Właśnie one będą stanowiły główny przedmiot zainteresowania prasy w okresie międzywojennym, kiedy to nie ma już tak częstych jak w latach 1906-1918 informacji o mariawityzmie [6].

Pierwszą – znaczącą - zmianą było propagowanie kultu założycielki. Zabiegi podejmowane w tym kierunku jeszcze za życia s. Feliksy M. Kozłowskiej spotkały się z jej zdecydowanym sprzeciwem. Kościół Katolicki Mariawitów (będą to, po rozłamie z 1935 r., duchowi spadkobiercy Kowalskiego) uważa te posunięcia za jak najbardziej uzasadnione misją i znaczeniem założycielki. Nakazano umieszczanie pośmiertnego zdjęcia Feliksy M. Kozłowskiej na tabernakulum pod monstrancją, a także, aby w modlitwach, tam gdzie wymienia się Matkę Bożą, po jej wezwaniu wymieniać Mateczkę [7] (tak M.F. Kozłowską tytułowali mariawici).

Arcybiskup mariawicki głosił cytowane już słowa: "Kto nie miłuje Mateczki naszej popada pod [...] wyrok potępienia" [8], a przymierze zawarte przez Boga z ludzkością dokonujące się w mariawityzmie nazywa wiecznym i nierozerwalnym, i porównuje je do więzów małżeńskich między Bogiem a Mateczką [9]. Szczególne wzmożenie kultu następuje w latach trzydziestych XX wieku. Z tego też okresu pochodzą najbardziej uszczypliwe artykuły, jakie pojawiają się w prasie rzymskokatolickiej na temat kultu F. Kozłowskiej.

W roku 1922 wprowadzono Komunię św. pod dwiema postaciami [10]. Uznano, że kapłan sprawujący Eucharystię w stanie grzechu ciężkiego lub za pieniądze czyni ją nieważną (1924 r.) [11]. Zniesienie w 1930 r. spowiedzi usznej dla dorosłych na rzecz spowiedzi powszechnej z ogólnym rozgrzeszeniem kapłana oraz wszelkiej tytulatury; odtąd obowiązują zwroty: "bracie", "siostro". W tym też roku wprowadzono przy chrzcie dzieci Komunię św. pod postacią wina, a także ogłoszono ustanie Ofiary Mszy św. w Kościele rzymskokatolickim [12]. Warto dodać, że jeszcze w 1910 r. na łamach "Mariawity" można było przeczytać: "Naszem (sic!) zdaniem, spowiedź i Sakramentalne rozgrzeszenie są warunkiem bezwzględnie koniecznym dla wszystkich, którzy chcą przystąpić do Komunii świętej, a poczuwają się do grzechu" [13]. Z kontekstu jednoznacznie wynika, że chodzi o spowiedź uszną. Jest to jeden z przykładów dokonującej się ewolucji w nauce Kościoła mariawickiego, głównie za sprawą arcybiskupa Kowalskiego. Zmiany te coraz wyraźniej oddalały tę wspólnotę, także w wymiarze doktrynalnym, od nauczania Kościoła rzymskokatolickiego. Dlatego nie należy patrzeć na początki mariawityzmu przez pryzmat tego, co się wydarzyło w nim później.

Wpisując w genezę tej wspólnoty poglądy i praktyki z lat 20. i 30. XX wieku popełniamy anachronizm. Jedną z najbardziej drażliwych spraw, obok kultu Mateczki i kapłaństwa powszechnego [14] (o którym zaraz powiemy), były tzw. "mistyczne małżeństwa" [15] (rzekomo dziewictwo w tych związkach, pomimo fizycznego współżycia, za sprawą Ducha Świętego, miało być nienaruszone - dopiero dziecko "otwiera żywot swej matki" [16]) kapłanów z zakonnicami. Wydarzenia te wpisywano, w nie do końca zresztą oryginalną, koncepcję historiozoficzną. Ogłoszono nadejście trzeciej epoki Kościoła Chrystusowego zapoczątkowanej przez Mateczkę. Kościół Jezusowy, Kościół Miłości przepowiadany przez niemieckich myślicieli: Fichtego, Schellinga i innych to: "[...] Kościół prawdziwej i najdoskonalszej miłości Małżeńskiej" [17]. Na gruncie polskim pisać o nim miał August Cieszkowski, który stwierdzał: "[...] że w Starym Zakonie był stosunek człowieka do Boga jako sługi do dobrego Pana – w Nowym jak Syna do Ojca, a w trzecim Kościele Wieczno – Zakonnym ten stosunek jest już najwyższy, bo małżeński" [18].

Jedno z pierwszych małżeństw zawarł arcybiskup Jan Michał M. Kowalski z siostrą Antoniną Izabelą Marią Wiłucką – przełożoną Zgromadzenia Sióstr Mariawitek, którą sam nazwał "najczystszą i najgorliwsza z Sióstr" [19]. Podobnie zrobili najbliżsi współpracownicy ministra generalnego [20]. Związki te zawierano w tajemnicy przed wiernymi, a także częścią duchownych, którzy jako zakonnicy składali przecież śluby czystości [21]. Dopiero w 1924 r. [22] powiadomiono wiernych o tych posunięciach, tłumacząc to realizacją starotestamentalnych zapowiedzi prorockich, mówiących o "nowym ludzie". Z czasem związki takie aranżował sam Arcybiskup i nie było mowy o niepodporządkowaniu się jego woli [23].

Arcybiskup Kowalski określał te związki w następujący sposób: "Małżeństwo mistyczne jest to związek małżeński między kapłanem a siostrą zakonną, [...] są to śluby święte, małżeńskie, różne od świeckich, ale podobne im, jakie Pan Jezus kazał nam wszystkim Biskupom i Kapłanom Mariawitom uczynić i związać się nimi z Siostrami Zakonnymi, które Pan Jezus Sam dla każdego z osobna Biskupa i Kapłana wybrał [...]" [24].

Widzimy, że wyboru – zdaniem abpa Kowalskiego - dokonuje sam Jezus. Czy w takim razie można go kwestionować? Tym bardziej, że owe związki – jak dalej naucza przywódca mariawitów - zawierane są nie z pożądliwości ciała, ale dla wzajemnego uświęcenia. A dzieci urodzone z tych związków nie mają zmazy grzechu pierworodnego. Ma to być początek odrodzenia ludzkości, przywrócenia jej stanu pierwotnego i współżycia z Bogiem [25]. Wobec bardzo krytycznych reakcji wśród samych mariawitów arcybiskup Kowalski próbuje odwołać się do osobistych doświadczeń mistycznych mających mieć miejsce 30 lipca 1934 r. [26]. Twierdzi on, że ci, którzy ośmielają się krytykować te małżeństwa będą odrzuceni [27]. Warto w tym miejscu dodać, że arcybiskup mariawicki uznał, że wiara w tzw. "objawienia prywatne" jest konieczna do zbawienia i poparta autorytetem Pisma Świętego i Tradycji [28]. Przykładem bardzo ostrej reakcji prasy na te decyzje może być artykuł, który ukazał się w "Przeglądzie Powszechnym" w 1924 r., gdzie czytamy: "Ślubami mistycznymi zakończyła się impreza, zainscenizowana przed 30. laty przez szwaczkę płocką, słynną potem s. Kozłowską. W kilkudziesięciu księży, między któremi [sic!] paru było z wcale niezłem [sic!] wykształceniem, zdołała wmówić awanturnica z miną swoje powołanie z góry do reformowania zepsutych obyczajów w świecie, a zwłaszcza wśród kleru. [...] Polska oczywiście pozostała głucha na te wezwania. Nad samozwańczymi reformatorami świata litowano się; mówiono: to dziwny jakiś obłęd, jakieś zaczadzenie mózgu! Zresztą utrzymało się jeszcze zdanie, że to w gruncie rzeczy ludzie dobrzy, bezinteresowni, obyczajów surowych i czystych, jacyś utopiści i illuminaci" [29].

Na zarzuty postawione w "Przeglądzie Powszechnym" i "Rzeczypospolitej" w 1924 r. odpowiedział sam Arcybiskup w "Mariawickiej Myśli Narodowej" artykułem: "Jezuitom i masonom słów parę odpowiedzi" [30]. Czytamy tam między innymi: "Na wiadomość, że Biskupi i Kapłani Maryawiccy zawarli związki Małżeńskie i uważają je za wyraz Woli Bożej dla siebie, zawrzało w kołach Jezuickich i wśród Masoneryi, jakby kto kij wsadził w gniazdo os [pisownia oryg.]" [31]. Dalej Arcybiskup pyta: "Czy sakrament małżeństwa jest zbrodnią?", odpowiadając używa następującego argumentu: "Leon XIII, papież wasz powiedział: 'Lepiej księdzu żyć w nałożnictwie, niż w małżeństwie." [32]

Ciekawą rzeczą jest, że ten sposób argumentacji wskazywałby raczej, jako motyw wprowadzenia małżeństw między kapłanami i zakonnicami, po prostu słabość ludzką. Lepiej niech żyją w małżeństwie niż mieliby grzeszyć [33]. Tymczasem we wcześniej przedstawionych argumentach abp Kowalski odżegnywały się od pożądliwości i wskazywał tylko na wymiar duchowy tych związków, w których wszak nawet dziewictwo ma być zachowane. Krok ten spowodował zawieszenie stosunków Unii Utrechckiej ze Kościołem Starokatolickim Mariawitów (1924 r.) [34]. Kilku kapłanów wystąpiło z ruchu [35], pociągając za sobą licznych wiernych.

Sześciu księży podpisało się pod protestem do przełożonego (11.01.1923 r.), żądając zwołania Kapituły Generalnej. Nie czekając jednak na decyzje Arcybiskupa, protestujący zgłosili władzom państwowym fakt zerwania z nim i zaczęli tworzyć Kościół Polskokatolicki [36]. Dwóch przeciwników małżeństw wróciło pod władzę Kowalskiego, ks. Jan M. Modzelewski i ks. Tomasz M. Krakiewicz przeszli na łono Kościoła rzymskokatolickiego (który w odniesieniu do nich złagodził zasady dla konwertytów) [37]. Jednym z najbardziej zagorzałych przeciwników arcybiskupa mariawickiego był ks. Tomasz Pągowski, który zaczął tworzyć wspólnotę starokatolicką na zasadach narodowych. Działalność tego kapłana miała miejsce w Zgierzu, gdzie od 1906 r. był proboszczem parafii mariawickiej. I choć doszło do faktycznego rozłamu to jednak, jak wynika z dokumentów archiwalnych [38], jego działalność zaczęła słabnąć, ograniczając się ostatecznie do grupy ok. 500 osób z peryferyjnej parafii Zgierza tzw. Przybyłówki. W powyższym dokumencie znajdujemy takie zdanie: "Jego probostwo jest jakby jego własnością i tylko w obrębie tego probostwa skupia się jego dość słaba obecnie działalność". [39]

Musimy w tym miejscu wspomnieć o jeszcze jednym niezwykle kontrowersyjnym aspekcie nauki o małżeństwie głoszonej przez Kowalskiego. Otóż w "Królestwie Bożym na Ziemi" ukazał się tekst poświęcony rozważaniom nad małżeństwem [40]. Artykuł ten musiał być zatwierdzony przez J. Kowalskiego, a może, co jest wielce prawdopodobne, to on sam jest jego autorem. Znajdujemy tam stwierdzenie: "[...] Prawo kościelne [...] i prawa państwowe wszystkich państw chrześcijańskich uznają tylko jednożeństwo, poligamię, potępiają zaś i uznają za występek wielożeństwo, poligamię. Jest to zasadniczy błąd [...]". Wszystko to poparte jest analizą tekstów biblijnych traktujących o tej kwestii. Znajduje się tam również zalecenie skierowane do rodziców, aby rozmawiać z dziećmi o przekazywaniu życia. W prasie rozpętała się burza wokół tej sprawy. Zaczęto głosić, że hierarchowie mariawiccy praktykują wielożeństwo. Krzysztof Mazur potwierdzenie istnienia tej praktyki miał uzyskać z ust bpa M. Innocentego Gołębiowskiego, byłego zwierzchnika KSM [41]. Istnieje również list byłej mariawitki, Stanisławy Głogoczewskiej, w którym autorka stwierdza, że abp Kowalski "miał prawo do wszystkich sióstr" [42]. Natomiast nie potrafimy stwierdzić jednoznacznie, czy chodziło tu o działania mające podbudowę teoretyczną w postaci nauki o wielożeństwie, czy też w grę wchodziły nadużycia natury seksualnej, o co oskarżono Arcybiskupa przed sądem. A próby ideologizacji tych czynów nie miały miejsca. Nie dysponujemy żadnymi innymi źródłami, poza wzmiankowanymi, mogącymi pomóc nam w sformułowaniu obiektywnej i jednoznacznej oceny tej kwestii. Nie jest nam znane żadne pismo samego abpa J. M. M. Kowalskiego lub kogoś z osób mu bliskich, w którym znalazłoby się jakieś odniesienie do tego zagadnienia. A zatem możemy tylko stwierdzić, że Arcybiskup Kowalski aprobował teoretyczną pochwałę wielożeństwa i wskazywał na jego zgodność z nauczaniem biblijnym.

Natomiast co do praktykowania poligamii przez hierarchów mariawickich, choć są poszlaki wskazujące, że mogła ona mieć miejsce, musimy powstrzymać się przed formułowaniem ostatecznych wniosków, gdyż brak nam do tego mocnych podstaw źródłowych. Następne posunięcie mające na celu wprowadzenie kolejnej innowacji starano się przygotować już lepiej. Przed wprowadzeniem kapłaństwa kobiet opublikowano w prasie mariawickiej cały cykl artykułów prezentujących uzasadnienie teologiczne tego kroku ( m. in. argumentowano, że Matka Boża była pierwszą kapłanką Chrystusa) [43]. Pojawiały się głosy, że to sami wierni zaniepokojeni brakiem opieki duszpasterskiej w wielu parafiach domagali się wydania zezwolenia na święcenie kobiet, które zdaniem przywódcy mariawickiego "[...] obejmą w parafiach opiekę duchową nad kobietami, pannami i dziećmi do lat 14, a Kapłani nad mężczyznami i młodzieżą męską. Są parafie, gdzie proboszczem jest tylko Siostra Kapłanka: wtedy obejmuje ona opiekę na mężczyznami", na których potrafi mieć "zbawienniejszy wpływ na mężczyzn niż Kapłani - mężczyźni[...]" [44].

Jako ostateczne uzasadnienie decyzji wprowadzenia kapłaństwa kobiet podano - wolę Bożą [45]. Abp Kowalski twierdził, że Maryja to pierwsza kapłanka, która była przełożoną, opiekunką i mistrzynią apostołów. Bóg, ukazując kapłaństwo Maryi, pragnie żeby "[...] sakrament ten się objawił przez jej błogosławione córki" [46]. Czy pomysł wyświęcania kobiet na kapłanki we wspólnocie mariawickiej spotkał się z jakimś zainteresowaniem władz administracyjnych? O mających mieć miejsce święceniach kobiet informuje starosta Andrzej (?) Pinakiewicz w ściśle poufnym piśmie do Urzędu Wojewódzkiego Warszawskiego, Wydział Administracyjny z dnia 23.03. 1929 r. [47]. Podana jest w nim informacja o liście pasterskim arcybiskupa mariawickiego zapowiadającym wyświęcenie 12 kobiet w Wielki Czwartek (pismo wymienia imiona i nazwiska kandydatek do święceń). Starostwa, powołując się na miarodajne źródła, w swym piśmie podaje motywy tych działań. Jednym z nich ma być tradycja pierwszych wieków chrześcijaństwa, kiedy kapłanów w pracy duszpasterskiej wspomagały diakonisy [48]. Dalej czytamy: "[...] wyznanie mariawickie idąc rzekomo za postępem czasu i za hasłami równouprawnienia kobiet postanowiło dopuścić kobiety do święceń kapłańskich i do sprawowania funkcji duchownych [...] duchowni mariawiccy twierdzą, że kanony i Pismo święte tego wyraźnie nie zabrania" [49].

Podana zostanie również informacja o tym, że "[...] w klasztorze jest 30% kobiet godnych do sprawowania obowiązków kapłańskich" [50], a także, iż kapłanki mariawickie mają tworzyć własną hierarchię duchowną, jednocześnie "[...] będą podporządkowane najwyższemu zwierzchnikowi tj. arcybiskupowi Kowalskiemu" [51]. Nie potrafimy stwierdzić z jakiego źródła autor czerpie swe informacje. Nie mamy żadnych danych, by przyjąć, iż w tym czasie istniała w łonie mariawityzmu jakaś opozycyjna grupa wobec tej innowacji.

Wśród rzymskich katolików wiadomość ta nie jest jeszcze powszechnie znana. Podał ją "Dziennik Płocki" z 21 marca 1929 r. "Być może, że pod wpływem agitacji kleru katolickiego powstaną na tem tle jakie fermenty [sic!]" [52]. Pierwsze święcenia niewiast na kapłanki odbyły się rzeczywiście 28 marca 1929 r. Abp Kowalski wyświęcił 12 zakonnic na diakonisy, a następnie na kapłanki, w tym siostrę przełożoną, swą małżonkę Izabellę M. Wiłucką [53]. W czasie tej samej ceremonii udzielono sakry biskupiej matce Izabelli M. Wiłuckiej [54], ks. Filipowi M. Feldmanowi (24 III 1885-15 VI 1971) [55] i ks. Wacławowi M. Bartłomiejowi Przysieckiemu (10 XII 1878-27 I 1961) [56]. Prymicja wyświęconych kapłanek miała miejsce w Wielką Niedzielę 1929 r. w Płocku [57].

W objawieniach Mateczki nie ma tekstów, które można by interpretować jako odnoszące się bezpośrednio do kapłaństwa niewiast. Niektórzy piszą, że motywem zaprowadzenia go były słowa s. Kozłowskiej zapowiadające wyjście od ks. Michała nowego kapłaństwa. [58]. Wydaje się, że jest to zbyt daleko posunięta interpretacja, będąca próbą doszukiwania się w tekście "objawień" treści uzasadniających wprowadzane później zmiany. Można uznać za wielce prawdopodobne, iż gdyby Mateczka rzeczywiście skłaniała się ku kapłaństwu niewiast sama dążyłaby do uzyskania święceń, a o takich działaniach nic nam nie wiadomo. W 1931 r. wyświęcono na biskupki Marię Celestynę Kraszewską i Marię Dilekte Rasztawicką [59]. Konsekracji dokonała arcykapłanka Izabela M. Wiłucka, bp. Kowalski, Feldman i Przysiecki. Od tego czasu permanentnie święcono nowe zakonnice na kapłanki. W roku 1935 było ok. 150 kapłanek i diakonis. Na łamach prasy już w 1929 r. zaczęto domagać się po raz kolejny interwencji władz państwowych, wyrażając swe oburzenie "staremi i nowemi skandalami marjawickiemi [pisownia oryg.]" [60]. Być może, rozważając kwestię wprowadzenia kapłaństwa kobiet, należałoby tu widzieć jakieś pokłosie roli, jaką w całym ruchu odegrała kobieta (Maria Franciszka). Jej szczególna pozycja w mariawityzmie musiała wpływać i zapewne wpływała na dowartościowanie pozycji kobiety. W pewnym momencie zaowocowało to inicjatywą dopuszczenia kobiet do święceń kapłańskich. Trudno też nam jednoznacznie stwierdzić czy na ową decyzję arcybiskupa miały wpływ same zainteresowane. Nie możemy jednak tego wykluczyć. Byłby to jeden z przejawów dokonującej się w tym okresie emancypacji kobiet. Naszym zdaniem można to postrzegać w tych kategoriach.

Arcybiskup na przestrzeni następnych lat wprowadzał kolejne zmiany: zniósł posty [61], a także odrzucił wodę święconą, kropidło, uprościł przepisy liturgii wielkotygodniowej i innych [62]. Wreszcie wprowadzone zostało wspomniane wyżej kapłaństwo powszechne (zapowiedziane w 1930 r.), gdyż zdaniem Arcybiskupa "[...] wszystkie rodziny, które miłują Jezusa Chrystusa otrzymały lub mogą otrzymać udział w łasce kapłaństwa Chrystusowego, nazwanej w mariawityzmie łaską kapłaństwa powszechnego ludowego, aby móc wieść życie Maryi w Nazarecie i osiągnąć ten stopień doskonałości i zjednoczenia z Bogiem, do którego są powołane" [63]. Wszystkie te kroki doprowadziły do zniesienia stanu duchownego: "wszystkie sakramenty mogą być sprawowane bez udziału duchownych [...]" [64]. Zauważmy, ruch u zarania którego leżała chęć naprawy kondycji moralnej duchowieństwa, w swej dekadenckiej formie ma doprowadzić do zniesienia tego stanu w Kościele. W czasie rządów arcybiskupa Jana Marii Michała Kowalskiego pojawiały się również inne kontrowersyjne ujęcia dotyczące różnych elementów nauki Kościoła katolickiego i jego struktury, swoiście przeinterpretowane przez przywódcę mariawitów.

Jednym z takich twierdzeń było ogłoszenie, że Stolica Apostolska została przeniesiona z Rzymu do Świątyni w Płocku i powiązana z tym nauka o nowym papiestwie [65]. Moglibyśmy tu mówić o rodzącym się swoistym "kulcie jednostki" (słowo może anachroniczne, ale oddające istotę sprawy), który doprowadził do użycia w odniesieniu do arcybiskupa Kowalskiego nazwy "słowiański papież" [66], poprzez nawiązanie do słynnego proroctwa Juliusza Słowackiego: "Pośród niesnasek Pan Bóg uderza W ogromny dzwon, Dla Słowiańskiego oto Papieża Otworzył tron. Ten przed mieczami tak nie uciecze, Jako ten Włoch, On śmiało, jak Bóg, pójdzie na miecze: Świat mu - to proch (...). Więc oto idzie Papież Słowiański, Ludowy brat." Źródła tego określenia trzeba się doszukiwać w interpretacji mickiewiczowskiej apokaliptycznej liczby 44 dokonanej przez ks. Franciszka M. Feldmana. Nazwał on Arcybiskupa "[...] prawdziwym namiestnikiem czyli Wikariuszem Chrystusowym" [67]. Także bp Roman M. Jakub Próchniewski poszedł po tej linii interpretacyjnej, stwierdzając, że kiedy w Rzymie wybierano ministra generalnego faktycznie dokonano wyboru Namiestnika Chrystusowego [68].

Trzeba tu zaznaczyć, że nie dysponujemy źródłami pozwalającymi uznać, iż abp J.M.M. Kowalski osobiście używał tego tytułu ("papieża słowiańskiego"), ale bez wątpienia odnosił do siebie prorocze słowa Wieszcza. Arcybiskup, wyjaśniając tę kwestię przedstawicielom starokatolików w Interlaken [69], stwierdził, że chodzi tu o samego Chrystusa utajonego w Przenajświętszym Sakramencie, który jest Najwyższym Królem, Pasterzem i Nauczycielem Kościoła, zasiadającym na swoim tronie w Świątyni mariawickiej w Płocku. Mówiąc o hierarchach Kościoła mariawickiego stwierdził: "O Biskupach zaś Mariawickich jako o powolnych narzędziach Woli Jego Świętej, jako o papieżach ducha, którzy nie z obioru ludzkiego, ale z obioru Bożego moc od Boga otrzymują" [70]. Działania te można chyba uznać za próbę zawłaszczenia autorytetu władzy papieskiej, mającego na celu usankcjonowanie wprowadzanych w mariawityzmie zmian. Jeśli bowiem nie można odwołać się do obiektywnej i widzialnej miary, jaką jest Magisterium Kościoła, to nie ma sposobu na odróżnienie prawdy od fałszu, ortodoksji od tego, co już nią nie jest.

Arcybiskup J.M.M Kowalski, po tym jak 31 lipca 1924 r. zapowiedział zagładę świata [71], zainicjował również zapisy do tzw. "Księgi Żywota". Twierdził, że ci, którzy nie zapiszą się do owej księgi w czasach ostatecznych będą wytraceni ogniem. Ciekawą rzeczą jest, że dla przywódcy mariawitów kara ognia niekoniecznie musi być tożsama z potępieniem: "Bez wątpienia [...] będzie spalony ogniem, ale czy będzie potępiony, to nie wiem, to jest inna kwestia" [72]. W związku z tymi apokaliptycznymi zapowiedziami w lipcu 1925 r. ks. Nowakowski z parafii Żeliszewskiej (pow. siedlecki) mówił, że "[...] klęski żywiołowe, które miały miejsce w okolicach Krakowa, Mszczonowa i Warszawy są początkiem końca świata i że za grzechy będzie wytępiony wszystek naród, za wyjątkiem mariawitów i tych, którzy zapiszą się do ksiąg żywota barankowego" [73]. Kapłan ten nawoływał również wiernych mariawickich do zakupu produktów powszechnego użytku. W tym celu założył duży skład artykułów spożywczych, galanteryjnych i manufakturalnych, sprowadził dużą liczbę materacy, łóżek, mebli itp. Wszystko to nabyto za weksle z 3 miesięcznym terminem płatności. Po tym terminie, wobec nie uiszczenia należności, wierzyciele odebrali pozostałe jeszcze w składzie przedmioty i wytoczyli proces cywilny, na skutek którego część wystawców weksli została doprowadzona do ruiny [74].

Podsumowanie

Wszystko wskazuje na to, że mariawityzm pod rządami arcybiskupa Kowalskiego z ruchu schizmatyckiego zaczął przekształcać się w ruch heretycki, choć pewne symptomy tego były już widoczne wcześniej [75]. Dostrzegać zaczęli to również najbliżsi współpracownicy przywódcy mariawickiego. Na początku lat trzydziestych, w odpowiedzi na zmiany wprowadzane przez Kowalskiego, uformowało się grono jego przeciwników, głównie duchownych, którzy niechętnym okiem patrzyli na samowładztwo przełożonego. Jednak większość wiernych bezkrytycznie przyjmowała "nowości" swego ukochanego pasterza (szerszym echem wśród wiernych odbiły się tylko: małżeństwa kapłanów i święcenia kobiet).

Lud nadal ufał duchowemu spadkobiercy Feliksy M. Kozłowskiej, a poza tym trudno jest stwierdzić, na ile świadomy był rzeczywistych zmian dokonujących się w tej wspólnocie. Można przyjąć, że spekulacje natury teologicznej nie bardzo interesowały przeciętnego wiernego, którego wiedza na temat prawd wiary była raczej niewielka. Do ludzi przemawiały dopiero takie zmiany, które w jakiś sposób burzyły porządek, do którego przywykli: kobieta przy ołtarzu, zmiany w sposobie sprawowania liturgii itp. Wiele tu jednak zależało od umiejętności przekonującego uzasadnienia wprowadzanych zmian. Czy działania podejmowane przez Arcybiskupa i ludzi z nim współpracujących (pamiętajmy, o czym często się zapomina, że J.M.M. Kowalski do końca miał zagorzałych zwolenników, a także część z tych, którzy później opowiedzą się przeciwko niemu miała swój udział we wdrażaniu, przynajmniej części, innowacji) mają wiele wspólnego z pierwotnymi dążeniami ruchu mariawickiego do odnowienia i podniesienie poziomu życia religijnego kleru i wiernych świeckich? Wydaje się, że nie. Ruch, który miał "odnawiać" oblicze Kościoła przeradzał się w swe zaprzeczenie, gdyż coraz dalej odchodził od czystości nauki tego Kościoła w kwestiach wiary i moralności. A otrzeźwienie, które przyjdzie w pewnym momencie i ogarnie dużą część duchowieństwa mariawickiego nie będzie w stanie wymazać tej karty z historii wspólnoty, która miała uzdrawić zepsucie moralne kleru [76].

Jeszcze raz podkreślmy, że motorem tych niekorzystnych tendencji, jakie miały miejsce w mariawityzmie, był abp J.M.M. Kowalski, ale jego działania nie dokonywały się w "próżni". Miał wokół siebie przecież również ludzi nieprzeciętnego formatu (znaczna część duchownych, którzy byli pionierami mariawityzmu należała do grupy najlepiej wykształconych księży w Kościele rzymskokatolickim w Królestwie Polskim). Jeżeli nawet uznalibyśmy, że ulegli oni jakiemuś swoistemu "zaślepieniu", to fakt ten dowodzi, że po śmierci s. Franciszki Kozłowskiej mariawityzm, przynajmniej chwilowo, sprzeniewierzył się swym pierwotnym ideałom, gdy tymczasem Kościół rzymskokatolicki w sposób widoczny wkroczył na drogę odrodzenia.

Kościół Starokatolicki Mariawitów, opozycyjny wobec innowacji arcybiskupa Kowalskiego, będzie się starał uzdrowić powstałą sytuację i przywrócić "czystość" nauki. Pozostaje faktem, że okres świetności, co przekładało się na liczbę wyznawców, mariawityzm miał już dawno za sobą, a kolejne, opisane wyżej decyzje arcybiskupa Kowalskiego raczej zwolenników mu nie pomnażały, a wrogom dostarczały dodatkowych argumentów mogących posłużyć dyskredytacji tej wspólnoty [77].

Autor niniejszego szkicu ma nadzieję, że będzie on stanowił pewien przyczynek do dalszych badań mariawityzmu, które sam od kilku lat prowadzi przygotowując rozprawę doktorską. Ma świadomość, że wielu pytań nie postawił, a odpowiedzi, na te kwestie, które zostały postawione mają często charakter hipotez.

Artur Górecki

[1] Por. A. Górecki, Początki mariawityzmu, [w:] Przegląd Powszechny, nr 4/2002, s. 55-66; Tenże, Konteksty herezji. Społeczne podłoże rozwoju mariawityzmu, [w:] Przegląd Powszechny, nr 1/2004, s. 86-100; S. Rybak, Starokatolicki Kościół Mariawitów, [w:] W. Hryniewicz (red.), Ku chrześcijaństwu jutra, Lulin 1997; K. Mazur, Mariawityzm w Polsce, Kraków 1991; E. Warchoł, Proces wydzielania się związku Mariawitów Nieustającej Adoracji Ubłagania z doktrynalnych i organizacyjnych ram Kościoła rzymskokatolickiego, Sandomierz 2003.

[2] Naszym zdaniem, w momencie rozłamu w 1906 r. trafniej jest mówić o schizmie niż herezji, gdyż główną rolę odegrała tu, jak się wydaje (źródła watykańskie nie zostały jeszcze powszechnie udostępnione historykom), kwestia dyscypliny wewnątrzkościelnej, a nie kwestie natury dogmatycznej.

[3] W chwili swej największej świetności mariawityzm liczył ponad 100 tys. wyznawców.

[4] Por. A. Górecki, Wspólnotowe życie religijne w Królestwie Polskim. Rola i miejsce kobiet w ukrytych zgromadzeniach bezhabitoowych, [w:] Przegląd Powszechny, nr 12/2004, s. 419-441.

[5] Mariawici nawiązali współpracę ze wspólnotami starokatolickimi i w 1909 r. ks. Kowalski z rąk biskupów starokatolickich otrzymał sakrę biskupią, co dało mariawitom możliwość wyświęcania nowych księży i zachowanie sukcesji apostolskiej.

[6] Drugim tematem wzbudzającym zainteresowanie prasy tamtego okresu, a związanym bez pośrednio z mariawitami, były liczne procesy sądowe arcybiskupa J. Kowalskiego (arcybiskup uczestniczył w około 20 procesach karnych). W Ilustrowanym "Kurierze Codziennym" , nr 350, 19/XI 1928 roku czytamy, że 17 XII sąd okręgowy karny w Płocku ogłosił motywy wyroku skazującego "arcybiskupa" Jana Marię Kowalskiego za czyny niemoralne w stosunku do podwładnych mu wychowanek i zakonnic. Motywy te obejmują 80 stron maszynopisu. Czyny te podpadają pod paragrafy: 513, 514, 515 ustawy karnej. Mowa jest o niemoralnych czynach w stosunku do nie mających ukończonego 16. roku życia wychowanek: Marii Osinównej, Haliny Tomasikównej, Haliny Fijałkowskiej, Katarzyny Żytkównej i Janiny Bedowskiej. Dalej czytamy zgodnie z tekstem wyroku, że od 1922 do 1926, Jan Kowalski dopuściła się czynów niemoralnych wobec Zofii Prochównej, Marcianny Tomes, Haliny Niewiadomskiej i Olgi Bitnerównej. Propagowany przez "arcybiskupa" "kościół filadelfiński" nie był żadnym zgromadzeniem dusz, które mają modlić się za dusze nieczyste, lecz w praktyce polegał na nadużyciach seksualnych zakonników wobec kobiet powierzonych ich opiece. Wszystko to stanowi podstawę skazania Kowalskiego na 4 lata więzienia. (wykonanie wyroku rozpoczęło dopiero aresztowanie arcybiskupa 9 VII 1936 r.). AAN, MWRiOP, Prasa, sygn. 1431. Śledztwo rozpoczęło się w 1926 roku, a sama rozprawa w dniach 18 IX-12 X 1928 r. w Płocku. Przesłuchano ponad 100 świadków. Wyrok ogłoszono 12 października o drugiej po północy. Amnestia zmniejszyła karę do 2 lat i 8 miesięcy, a wpłacenia kaucji w wysokości 1000 złotych pozwoliło arcybiskupowi pozostać na wolności. Sąd najwyższy wyrok uchylił i przekazał do ponownego rozpatrzenia. 25 lutego 1931 roku Sąd Apelacyjny orzekł 3 lata więzienia dla abpa Kowalskiego. Po zastosowaniu ustawy amnestyjnej – 2 lata więzienia. 22 X 1931 Sąd Najwyższy wyrok zatwierdził. Arcybiskup cały czas utrzymywał, że cała ta sprawa jest zdradą jego najbliższych współpracowników i "[...]<> prasy polskiej na Kościół". Królestwo Boże na Ziemi, 1/1927/1928, nr 1, s. 2-3. Por. R. A. Podgórski, op. cit., s. 58. Udało nam się dotrzeć do Stefanii Zarzyckiej (z domu Lepiarskiej), która w latach 20. była nowicjuszką w klasztorze płockim. Urodziła się we wsi Turek, większość życia spędziła we wsi Gęsianka, a ostatnie lata w Mlęcinie. Stwierdziła ona, że powodem jej rezygnacji z życia zakonnego była "cała ta sytuacja związana z arcybiskupem Kowalskim". Stefania Zarzycka do końca życia (zm. w 2000 r.) pozostała mariawitką (KSM) i spoczęła na cmentarzu w Wiśniewie.

[7] Por. K. Mazur, Mariawityzm w Polsce, Kraków 1991, s. 71. 8 Królestwo Boże na Ziemi, 2/1929, nr 28, s. 217. 9 Por. Mariawicka Myśl Narodowa, 2/1925, nr 10, s. 2-10. 10 Miało to miejsce 23 sierpnia 1922 r. - w pierwszą rocznicę śmierci F. M. Kozłowskiej.

[11] Pierwsza przyczyna nieporozumień z Unią Utrechcką, która wcześniej zapewniła mariawitom uzyskanie sukcesji apostolskiej poprzez udzielnie sakry biskupiej księżom mariawitom.

[12] Miała to być ostateczna realizacją zapowiedzi M. F. Kozłowskiej z 22 sierpnia 1918 roku, która podczas Kapituły Generalnej stwierdziła: "że w Kościele Rzymskokatolickim od 31 sierpnia 1918 roku ustanie Ofiara Mszy św." Polegać to będzie na tym, że Pan Jezus "już nie będzie zstępować na Ołtarz i ofiarować się na słowa Kapłana [...]". Mariawicka Myśl Narodowa, 1/1924, nr 5, s. 1-2. W odniesieniu do innych Kościołów abp Kowalski stwierdzał: "[...] Objawienie to o ustaniu Ofiary Mszy św. dotyczy tylko Rzymskiego Kościoła, co się zaś tyczy innych Kościołów, to jeszcze nie wiemy dotychczas. Wiemy tylko, że każdy Kapłan, jeśliby odprawiał Mszę św. w grzechu lub za pieniądze, nieważnie by ją odprawiał". Mariawicka Myśl Narodowa z 16.06.1924 r., s. 12.

[13] Mariawita, 1910, nr 28, s. 28.

[14] Niektórzy używają, w odniesieniu do tej innowacji, nazwy "ludowe" w celu odróżnienia go od "powszechnego" (czy lepiej – wg A. Zuberbiera – wspólnego), które jest integralną częścią ortodoksyjnej nauki katolickiej o kapłaństwie. O kapłaństwie wspólnym zob. A. Zuberbier, Kapłaństwo Nowego Przymierza, w: Znak 11/1997, nr 510, s. 4-17.

[15] Arcybiskup Kościoła Katolickiego Mariawitów Rafael Wojciechowski (zm. 2005 r.) uważał, że określenie "małżeństwa mistyczne" pochodziło od "ludzi obcych" i miało na celu ośmieszenie mariawityzmu. Tygodnik Siedlecki, nr 22/1986.

[16] K. Mazur, op. cit, s. 72. 17 Mariawicka Myśl Narodowa, 16 czerwca 1924, nr 2, s. 14. (artykuł podpisany jest: o. O. M. Stanisław)

[18] Tamże.

[19] Królestwo Boże na Ziemi, 10/1938, nr 21, s. 136.

[20] Por. Jednodniówka Maryawicka, 1/1924, nr 1.

[21] Arcybiskup twierdził, że śluby zakonne nadal obowiązują dlatego siostry muszą otrzymać specjalne pozwolenia na pożycie małżeńskie i nie wolno im mieszkać wraz z małżonkiem. Dzieci zrodzone z tych związków miały wychowywać siostry mariawitki z Płocka. Rodzice nie posiadali względem nich praw rodzicielskich, gdyż zrodzone one zostały z nakazu Bożego i poczęte bez grzechu. Por. Katechizm życia zakonnego, Płock 1927, s. 66-69. Ponadto siostry pomimo współżycia fizycznego zachowują dziewictwo dzięki specjalnej łasce Bożej.

[22] Por. Tamże, s. 64-65. "Stan ten podobny jest do stanu pierwszych rodziców naszych przed ich upadkiem w Raju. Dopiero po grzechu i utracie łaski Bożej obudziły się w nich żądze zmysłowe. Wcześniej sam Duch Święty rządził ich sercami". "Łono dziewiczej matki otwiera dopiero dziecię przychodzące na świat". Mariawicka Myśl Narodowa z 16.06.1924 r., nr 2, s. 10. Jednakże w czasie rozmów z przedstawicielami starokatolików arcybiskup Kowalski stwierdził: "[...] następnie na rozkaz Boży jeszcze za życia naszej Mateczki uczyniliśmy ślub pełnienia we wszystkim Woli Bożej. Ten ślub, jak to objawił Pan Jezus Mateczce, znosi tamte pierwsze trzy [ubóstwa, czystości, posłuszeństwa – przyp. wł.]. To znaczy, że jeśli Bóg nakaże uczynić coś takiego, coby się zdawało tamtym trzem ślubom sprzeciwiać, to należy bezzwłocznie wypełnić”" Tamże, s.10. Wyraźnie widzimy po jakiego rodzaju uzasadnienie sięga przywódca mariawitów w celu usankcjonowania swych decyzji. Tego typu argumentacją można było uzasadnić praktycznie każde poczynanie. Uczyniono to w liście pasterskim z 18 kwietnia 1924 r. Por. Królestwo Boże na Ziemi, 10/1938, nr 21, s. 165.

[23] Por. K. Mazur, op. cit., s. 72.

[24] Mariawicka Myśl Narodowa, 1/1924, nr 2, s. 5.

[25] Por. Mariawicka Myśl Narodowa z 16.06.1924 r., s. 11.

[26] Por. Mariawicka Myśl Narodowa, 1/1924, nr 4, s. 11-13.

[27] Por. Tamże, s. 13.

[28] Por. Mariawicka Myśl Narodowa z 16.06.1924 r., nr 2, s. 5. W odniesieniu do objawień Mateczki mówi: "[...] Bez wiary w nie nie ma Mariawityzmu"; Mariawicka Myśl Narodowa, 1/1924, nr 6, s. 8. Kościół katolicki naucza, że wiara w tego typu objawienia, nawet uznane przez Kościół, nie jest konieczna do zbawienia.

[29] J. Urban, Finał komedji kozłowickiej, [w:] Przegląd Powszechny, 1924, nr 486, s. 284-285.

[30] Mariawicka Myśl Narodowa z 16.06.1924 r., nr 2, s. 2-3.

[31] Tamże.

[32] Tamże. Arcybiskup nie podaje źródła, z którego zaczerpnął te słowa, rzekomo wypowiedziane przez papieża.

[33] Explicite takie zdanie nie wyszło z ust przywódcy mariawitów.

[34] Por. S. Rybak, Mariawityzm. Studium historyczne, Warszawa 1992, s. 84-85; K. Mazur, op. cit., s. 83-84. Jako powód Utrecht podał: składanie ślubów czystości przy równoczesnym zawieraniu małżeństw; traktowanie przez mariawitów abpa Kowalskiego jako papieża; głoszenie, że Stolica Apostolska została przeniesiona z Rzymu do Płocka oraz że ustała w Kościele rzymskokatolickim Ofiara Mszy św.; nie do przyjęcia była również nauka mariawitów w kwestii pochodzenia dzieci z małżeństw mistycznych (miały się one rodzić bez skazy grzechu pierworodnego) oraz nauka o końcu świata. Starokatolicy stwierdzali, że "[...] ruch mariawicki w ostatnich czasach przybrał godny pożałowania kierunek". M. Skrudlik, Z tajemnic "klasztoru" płockiego, t. II, Warszawa 1928, s. 105.

[35] Ks. Józef M. Pągowski, ks. Ludwik M. Rytel, Jan M. Modzelewski, ks. Tomasz M. Krakiewicz, Edward M. Marks, ks. Zenon M. Suchoński. Por. S. Rybak, Mariawityzm..., op. cit., s. 84-85.

[36] Mariawici podczas rozmów z arcybiskupem Kenninckiem zażądali usunięcia zwolenników bpa Franciszka Hodura (twórcy Polskiego Narodowego Kościoła Katolickiego w USA) z Unii, zarzucano im błędy doktrynalne, a także agitację na rzecz swojego Kościoła w parafiach mariawickich. Kościół ten w rzeczywistości tworzyło kilka frakcji wzajemnie się zwalczających (w Polsce: ks. Faron, ks. Zielonko, ks. Huszno, ks. Zachariaszewicz). Arcybiskup Kowalski zawierał układy – porozumienia z poszczególnymi frakcjami tego Kościoła. Mariawici w swej prasie zarzucali "hodurowcom" brak wiary, samowolę doktrynalną, a także zabronili działalności na terenie swych parafii. Por. Mariawicka Myśl Narodowa, 1924, nr 7, s. 7-8. Na synodzie Polskiego Narodowego Kościoła Katolickiego w 1928 mariawici podjęli starania o zjednoczeniowe (bp Hodur odłożył dyskusję nad tą kwestią). Narodowcy często chcieli wykorzystać prawne uznanie mariawityzmu dla własnych konfesyjnych celów. AAN, MWRiOP, Pismo ks. Ostrowskiego z 13.10.1927, sygn. 1383. Unii nie udało się ostatecznie zrealizować, z czego zadowolenia swego nie krył Watykan, która od biskupów w Polsce oczekiwał informacji na ten temat. ADS, Pismo nuncjusza do bpa Przeździeckiego z 9.06.1923 r., teczka "Mariawici". Por. K. Mazur, op. cit., s. 84-85.

[37] Jeśli konwertyta był duchownym wyświęconym przez biskupów mariawickich miał odbyć roczną pokutę i po złożeniu dodatkowych egzaminów z teologii mógł pozostać w stanie kapłańskim. Jeśli zaś był to były kapłan katolicki pokuta trwała miesiąc.

[38] Por. AAN, MWR i OP, Pismo Urzędu Wojewódzkiego w Łodzi do MWR i OP z dn. 21 lutego 1935 r., sygn. 1433, s. 30.

[39] Tamże.

[40] Królestwo Boże na Ziemi, 1919, nr 16, s. 126-127; tenże, 1930, nr 37, s. 289.

[41] Por. K. Mazur, op. cit., s.96.

[42] G. Skwarna, Mariawici . Szkic historyczny ruchu mariawickiego, Płock 1925, s. 33-38.

[43] Por. Mariawicka Myśl Narodowa, 7/1924, s. 12. Artykuł ten ukazał się na pięć lat przed realizacją tej zapowiedzi.

[44] Królestwo Boże na Ziemi, 7/1934, nr 143, s. 151.

[45] "[...] Źródłem uzasadnienia kapłaństwa niewiast jest proroczy plan Boży [...]" M. Rafael, Mariawityzm – rys historyczny, op. cit., s. 32.

[46] S. M. Beatrycze, Ideologia Mariawityzmu w Listach pasterskich i Odezwie arcybiskupa J. M. Kowalskiego, [w:] Z dziejów Królestwa, op. cit.., s. 128.

[47] AAN, MWRiOP, sygn. 1431, s. 61-63. Pismo to zostało 26.03. 1929 r. przedstawione w MWRiOP. Tamże, s. 63.

[48] Urząd ten rzeczywiście istniał w pierwszych wiekach chrześcijaństwa i uznawany był za święcenia niższe, tylko niektóre wspólnoty wschodnie zaliczały je do święceń wyższych. Kwestia ta czeka na ostateczne, pogłębione opracowanie patrologiczne.

[49] AAN, MWRiOP, sygn. 1431, s. 63.

[50] Tamże.

[51] Tamże.

[52] Tamże, s. 63.

[53] Ponadto kapłankami zostały: Maria Celestyna Kraszewska, Maria Dilekta Rastawicka, Maria Honorata Klichowska, Maria Rafaela Komorowska, Maria Herubina Marynowska, Maria Nadzieja Sasin (gdzie indziej Sosin), Maria Helena Kubicka, Maria Efemia Nykówna, Maria Dezyderia Spodar, Maria Emma Piotrowska, Maria Miłość Wnukowska (gdzie indziej Wnukowa). Por. Królestwo Boże na Ziemi, 2/ 1929, nr 11, s. 82 n.

[54] Por. Tamże.

[55] Jeden z sześciu diakonów wyświęconych na kapłanów w nowo zbudowanej świątyni w Płocku w dniu 15 sierpnia 1914 r. Biskup Naczelny w latach 1935-1945.

[56] Jako student francuskiej Politechniki w Nancy, ateista, przyjechał do mariawickiego klasztoru w Płocku, by zobaczyć opisywanych w prasie "heretyków". Po zetknięciu się z mariawitami zmienił światopogląd, został przyjęty do stanu duchownego. Wraz z ks. Feliksem M. Mateuszem Szymanowskim (1875-1943) opracował technicznie projekt katedry mariawickiej w Płocku. Święcenia kapłańskie otrzymał w Świątyni Miłosierdzia i Miłości 15.08.1914 r. Należał do grona sześciu pierwszych kapłanów wyświęconych w Kościele Mariawickim. Na biskupa wyświęcony 28.03.1929 r. W latach 1955 - 1957 był Biskupem Naczelnym.

[57] Królestwo Boże na Ziemi, 2/1929, nr 15, s. 114.

[58] Por. A. Białkowska, Problem kapłaństwa kobiet w teologii współczesnej, maszynopis w zbiorach CHAT.

[59] Miało to miejsce 9 kwietnia. Por. Królestwo Boże na Ziemi, 4/1931, nr 14, s. 112.

[60] O <> marjawickich, [w:] Rzeczpospolita z 24.03.1929 r. Por. także Schlessische Volkszeitung z 19.03.1929 r.

[61] Por. Królestwo Boże na Ziemi, 5/1935, nr 11.

[62] Por. Mariawityzm – rys historyczny i odrębność nauki, [w:] Z dziejów Królestwa. Wydanie Jubileuszowe, pr. zb. pod red. M. Rafael, Felicjanów 1972, s. 38.

[63] Tamże, s. 47.

[64] Tamże, s. 47-48.

[65] Tezę taką stawiał bp Roman Próchniewski. Twierdził on, że abp J. Kowalski jest "prawym następcą na Stolicy Apostolskiej i Wikarym Chrystusa [...]". Królestwo Boże na Ziemi 3/1930, nr 21, s. 161-162. Ma to również swoje odzwierciedlenie w przykazaniu kościelnym SKM, które brzmiało: "[...] Arcybiskupa mariawitów we wszystkim słuchać i daninę w ilości 2 zł corocznie na potrzeby Świątyni dawać [...]". J. Kowalski, Rytuał..., op. cit., s. 55. Obowiązywało ono przez 4 lata. Pozostałe przykazania brzmiały tak: "1. Mszy świętej we dni święte z uczciwością i nabożeństwem słuchać, i przynajmniej raz na miesiąc Adorację godzinną przed Przenajświętszym Sakramentem odprawić. 2. Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu według możności codziennie czytać, lub przynajmniej co Niedziela czytanego w Kościele słuchać. 3. Z grzechów swoich przed Kapłanem Mariawickim szczerze się spowiadać i codziennie według możności lub przynajmniej w Niedziele i święta do Komunii św. przystępować. 4. Świątynię Miłosierdzia i Miłości przynajmniej raz do roku nawiedzić i ofiarę dobrowolną w naturze lub pieniądzach Panu Jezusowi w niej składać". Tamże.

[66] Por. J. Kowalski, Wykład na Apokalipsę. Główne podstawy mariawityzmu objawione w Apokalipsie i zapowiedziane w dziełach myślicieli i wieszczów narodu polskiego, Płock 1929.

[67] Cyt. za K. Mazur, op. cit., s. 69.

[68] Przypomnijmy, że było to po śmierci papieża Leona XIII, a w czasie trwania konklawe kardynalskiego (6 sierpnia 1903 r.).

[69] Uczestnikami rozmów z mariawitami (abp Kowalski, bp Gołębiowski, Przełożona Zgromadzenia Sióstr – w sumie 6 osób) byli: ks. Adolf Kuery – biskup elekt (w jego konsekracji miał uczestniczyć Kowalski), abp Kenninck. Ten ostatni w ostatniej turze rozmów miał stwierdzić: "[...] wpadliście w błędy, dlatego my z wami w jedności być nie możemy". Abp Kowalski stwierdził, "[...] że to Wola Boża, choć Mateczka kazała podtrzymać stosunki ze Starokatolikami, widocznie musi być inaczej". Ostatecznie mariawici nie wzięli udziału w konferencji i konsekracji nowego biskupa. Delegaci wrócili do Płocka 3 czerwca 1924 roku. Mariawicka Myśl Narodowa z 16.06.1924 r., s. 12.

[70] Tamże, s. 5.

[71] Na Warszawę miała ona przyjść 1 sierpnia 1925 roku – jak donosi "Kurier Codzienny" z 27 II 1929 r. Artykuł ten opisuje również wydarzenie związane z Marią Kazimierską, która – na skutek tych wieści - sprzedała sklep w Warszawie i przeniosła się wraz z dziećmi do Cegłowa (opuściła męża), gdzie otrzymała pokój. Gdy w wyznaczonym terminie katastrofa nie nastąpił wierzyła, że stało się to za sprawą modlitw arcybiskupa Kowalskiego, ale "jej dzieci rozgoryczyły się na dobre". Kowalski miał czynić jej córce nieprzyzwoite propozycje, gdy ta go odepchnęła "[...] poczuł się urażony". Kazimierska została wyrzucona z mieszkania, a z kieszeni jej syna miało zniknąć 1400 złotych. I choć nie należy przyjmować wszystkich szczegółów tej relacji bez zastrzeżeń, to jednak jest to świadectwo, iż nauczanie arcybiskupa Kowalskiego o nadchodzącej zagładzie wywoływało konkretne reakcje wśród części jego zwolenników. AAN, MWRiOP, sygn. 1431, s. 17.

[72] Mariawicka Myśl Narodowa z 16.06.1924 r., nr 2, s. 8.

[73] AAN, MWRiOP, sygn. 1431, Pismo Wojewody Lubelskiego do MWRiOP z 16 kwietnia 1926 r., s. 256.

[74] Tamże, s. 257.

[75] Jeszcze przed ogłoszeniem ekskomuniki przywódców mariawickich w grudniu 1906r. adwersarze mariawityzmu używali określenia "herezja". Por. P. Bormiński, Błędy fałszywej nauki głoszonej przez kapłanów zowiących się maryawitami, Płock 1906.

[76] Przypomnijmy, że Maria Franciszka zapowiadała, że w Kościele mariawickim powtórzą się błędy i grzechy, z którymi ruch ten podjął walkę. Ciekawe czy wiedziała, że stanie się to tak szybko i to głównie za sprawą tego, którego wyznaczyła swym następcą.

[77] Dziś w Polsce Kościół Starokatolicki Mariawitów ma ok. 25 000 wiernych, zaś Kościół Katolicki Mariawitów ma ok. 4000 wyznawców.

:: Ekumenizm.pl: Mariawityzm - rzymski katolicyzm. To, co łączy - to, co dzieli. Rozmowa z ks. prof. Konradem M. Rudnickim




 Odnośniki  
  • Eucharystię
  • kapłaństwa kobiet
  • Mariawityzm - rzymski katolicyzm. To, co łączy - to, co dzieli. Rozmowa z ks....
  • Więcej autorstwa Artur Górecki
  • Więcej z sekcji Historia Kościoła

  •  Opcje Artykułu  
  • Wyślij Znajomemu
  • Wersja Do Wydruku


  • Ewolucja doktryny mariawickiej w latach 20. i 30. XX w. | 6 komentarzy | Załóż Konto
    Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
    Ewolucja doktryny mariawickiej w latach 20. i 30. XX w.
    Autor: Łukasz dnia 10.08.2006 11:20
    Każdy chce stworzyć swó kościół. Mam wrażenie, że nie chodzi tu o chęć wprowadzenia czegoś lepszego, tylko o wyładowanie własnych ambicji. Tylko po co rozbijać jedność kościoła? Jest wiele dziedzin życia gdzie można zaspokoić własne ambicje np. ekonomia, a kościół zostawmy w spokoju.
    [ Odpowiedz ]
    Ewolucja doktryny mariawickiej w latach 20. i 30. XX w.
    Autor: myslacy dnia 24.08.2006 11:51
    Celem mariawityzmu nei było zakładanie nowego wyznania czy też tworzenie osobnego kościoła. Mariawityzm miał przynieść odnowę duchową w Kościele rzymskokatolickim i na takiej zasadzie funkcjonował przez ponad 10 lat. Odłączenie od Rzymu było wynikiem odrzucenia tej idei przez papieża.
    [ Odpowiedz ]
    Ewolucja doktryny mariawickiej w latach 20. i 30. XX w.
    Autor: myslacy dnia 24.08.2006 11:46
    Zaiste kuriozalny artykuł.
    Zupełnie czego innego by się można spodziewać po przeczytaniu pierwszych akapitów... Autor we wprowadzeniu pisze, że chce zbadać czy "mariawityzm pozostał wierny założeniom, które pierwotnie sobie stawiał? Jak daleko i dlaczego odszedł od Kościoła katolickiego w sferze dogmatycznej i praktyk religijnych? itd" a potem przez cały artykuł bada okres jednego dziesięciolecia istnienia tego wyznania, prawie zupełnie pomiejając okres wcześniejszy i późniejszy (choć na zdrowy rozsądek powinna go interesować najbardziej sytuacja obecna, bo przeciez doktryna nie przestała ewoluowac w latach 30-tych).
    Niestety autor "poszedł na łatwiznę" i z przykrością stwierdzam, że opracowaniu bliżej do artykułu z "Superekspresu" niż do obiektywnej rozprawy naukowej.

    Gwoli uściślenia warto tylko dodać, że w momencie rozłamu 1935 r. za reformami wprowadzinymi przez bpa Kowalskiego opowiedziało sie tylko 3 księży i 80 zakonnic, a wiec znikomy ułamek duchowieństwa mariawickiego, podobnie wyglądała sytyacja jeśli chodzi o wiernych.
    [ Odpowiedz ]
    Ewolucja doktryny mariawickiej w latach 20. i 30. XX w.
    Autor: badacz dnia 25.08.2006 18:24
    Szanowny "Myślący",
    bardzo jestem wdzięczny za wszystkie krytyczne, ale rzeczowe uwagi do tego tekstu. Twoje zarzuty są absurdalne: proszę przeczytać tytuł tego artykułu, a wtedy jego cezury staną się jasne! Mniem nie interesował obecny doktrynalny stan mariawityzmu, tylko właśnie jedno dziesięciolecie. Artykuł nie pretenduje do rangi monografii czy jakiegoś innego całościowego opracowania doktryny mariawickiej, jest tylko próbą podzielenia się przez autora wnioskami, przemyśleniami, hipotezami na pewnym odcinku prowadzonych badań, które wciąż są w toku i do ich zakończenia daleka droga. Pozdrawiam.
    [ Odpowiedz ]
    Ewolucja doktryny mariawickiej w latach 20. i 30. XX w.
    Autor: myslacy dnia 17.09.2006 19:08
    Szanowny "Badaczu"

    Na początku artykułu pisze Pan "Niniejszy tekst jest próbą odpowiedzi na następujące pytania: Czy mariawityzm pozostał wierny założeniom, które pierwotnie sobie stawiał (dążenie do odnowy moralnej duchowieństwa i wiernych)?..." Rozumiem, że założył Pan, że ewolucja mariawityzmu zakończyła się w latach trzydziestych? Otóż z przyktością musze Pana poinformować, że nie. Nadzwyczaj skromne informacje o ewolucji doktryny mariawicjkiej w Kościele Starokatolickim Mariawitów po 1935 pozwalają wątpić w obiektywizm pisanego przez Pana artykułu.
    Jeśli chodzi o kwestie procesu abpa Kowalskiego, który wzbudził takie Pana zainteresowanie, polecam opieranie sie na dokumentach obiektywnych, lub przynajmniej przedstawiać opienie subiektywne dwóch stron. W artykule opał się pan na bibliografii nadzwyczaj kontrowersyjnej, której obiektywność kwestionowali nawet "przeciwnicy" mariawitywmu.
    Polecam Panu choćby lekturę artykułu "Głos w dyskusji o mariawityźmie" Mariawita, nr.2, luty 1967.
    Rozumiejąć, że może to być pozycja trudno osiągalna pozwolę sobie tylko zacytowć wybrane argumenty:
    1. ówczesny prokurator przy sądzie okręgowym w Płocku, adw. Dlouhy, zrzekł się prowadzenia sprawy i poprosił zwierzchników bynie angażowano go w tak wątpliwej sprawie,
    2.jeden z sędziów, Alchimowicz, zgłosił votum separatum do wyroku!
    3. akta sprawy zaginęły w czasie wojny,
    4. Pomimo żądań Ministerstwa Sprawiedliwości, sędzia przewodniczacy - Momentowicz nie poprowadził procesu przy dzrwiach zamkniętych (jak to powinno mieć miejsce zgodnie z obowiązującym wtedy prawem).
    5. Sprawie towarzyszyła nadwyraz rozdmuchana akcja propagandowa, niezgodna zresztą z prawem (np. kręcenie reportażu kompromitującego mariawitów puszczanego przed seanacami w publicznych kinach), co pozwala przypuszczać, że cały proces miał na celu ośmieszenie i zdyskredytowanie mariawitów, nie bpa Kowalskiego.
    6. Śwaidkami w procesie były dzięwczyny nieletnie, na których Kowalski miał się dopuszczać czynów niemoralnych, jednak badania lekarskie wykazały, że wszystkie były dziewicami, a część z nich po procesie odwołało swoje zeznania.
    7. Innym świadkiem był handlowiec warszawski - Zarębski, który był skonfliktowany z bpem Kowalskim i sam przyznał, że zatrudniał osoby które opuściłu kalsztor w Płocku w zamian za pisemne zeznania przeciw arcybiskupowi.

    Wydaje mi się, że gwoli uczciwości tego typu informacje powinny się znaleźć w napisanym przez Pana artykule. Fakt, że tak się nie stało pozwala podważać bądź Pana predyspozycje do pracy naukowej bądź też Pana obiektywizm, a być może też obie rzeczy.
    Pozdrawaim.
    [ Odpowiedz ]
    Ewolucja doktryny mariawickiej w latach 20. i 30. XX w.
    Autor: badacz dnia 25.09.2006 09:35
    Jestem wdzięczny za pewne sugestie zawarte w Pana (tak wnioskuję z loginu) tekście, dziękuję za wskazówkę bibliograficzną (artykuł ten jest mi już znany, ale w momencie pisania artykułu rzeczywiście jeszcze do niego nie dotarłe - notabene nie zmieniłoby to zasadniczo jego treści). Co do innych uwag. 1)Jeszcze raz powtarzam: nie zakładam, że ewolucja doktryny mariawickiej skończyła się w latach 30. (znam aktualną naukę Starokatolickiego Kościoła Mariawitów, trochę słabiej denominacji felicjanowskiej, która jest dość odległa od nauczania Kościoła katolickiego, a nawet wspólnot starokatolickich)- natomiast mnie ten własnie okres interesuje i tego właśnie czasu dotyczy mój tekst. 2) Wiem, że bolesny rozłam, który dopkonał się w latach 30. we wspólnocie mariawickiej doprowadził do znacznego oczyszczenia doktryny z pewnych "nowinek" doktrynalno-dyscyplinarnych (mam na myśli SKM). Podkreślam również, że tekst ten nie jest prezentacją końcowego etapu badań, tylko pewnego ich etapu. Co do bezstronności źródeł: staram się być wierny zasadzie sine ira et studio. Wykorzystuję źródła w sposób krytyczny, żadnych w sposób stronniczy nie pomijam. Na marginesie dodam tylko: że procesowi arcybiskupa Kowalskiego towarzyszyła o wiele większa nagonka prasowa (choć nie tylko)niż Pan o tym wspomina. Nie cofano się przed niczym by przy tej okazji zdyskredytować cały ruch mariawicki.Z drugiej strony, mariawici też nie pozostawali dłużni (wystarczy poczytać prasę mariawicką pochodzącą z tego okresu.
    Pozdrawiam
    [ Odpowiedz ]