Magazyn Teologiczny Semper Reformanda
* ECCLESIA * SEMPER * REFORMANDA * EST *

 Tematy Magazynu SR  
Biblia
Dokumenty
Teologia
Katolicyzm
Prawosławie
Protestantyzm
Historia Kościoła
Ekumenizm
Debaty o Kościele
Duchowość
Komentarze do Psalmów
Religia - judaizm
Religia - islam
Kościół a nowe idee
Religia i kultura
Kościół w świecie
Kościół zwiastowania

 Wspomóż Ekumenizm.pl  

 Menu Użytkownika  
Login:

Hasło:

Nie masz konta?
Zarejestruj się
(podajesz TYLKO login i adres e-mail)

 Wydarzenia  
Żadnych wydarzeń w najbliższym czasie


 Adam Mickiewicz ekumeniczny
 Autor:  Agnieszka Zielińska   
 Data:  25.11.2005 10:47
 Przeczytane:  13546 razy  

26 listopada mija 150 lat od śmierci Adama Mickiewicza. O jego odejściu pisano wiele. Do dziś trwa spór, czy  zmarł na cholerę, niedomagania żołądkowe, czy może został otruty. Nikt jednak nie podejmuje kwestii pośredniej przyczyny jego śmierci, o której mówili ludzie dobrze znający poetę. Pierwszą reakcją na jego zgon w gronie towiańczyków (zwolenników nauki Andrzeja Towiańskiego, do których przez wiele lat należał Mickiewicz) było przekonanie, że „ten koniec był skutkiem zaparcia się przez niego swojej misji” (zanotował Seweryn Goszczyński, w „Dzienniku Sprawy Bożej”, t. 1, s. 540). A misja ta, według słów samego Mickiewicza, najważniejsza sprawa jego życia, polegała na wprowadzeniu zasad ewangelicznych w stosunki społeczne i międzynarodowe.



Poeta podjął trud stania się prawdziwym chrześcijaninem, autentycznie naśladującym Zbawiciela. Bo trzeba rzeczywiście przejąć się słowami Chrystusa, żeby głosić miłość bliźniego mimo wszystko -  w czasach zaborów nawet do zaborcy. Narazić się na posądzenie o zdradę, brak patriotyzmu, obłąkanie. Był też ogłoszony heretykiem, a jego wykłady 15 kwietnia 1848 roku zostały potępione przez Piusa IX. Bowiem na początku lat 40. XIX wieku poeta głosił z katedry w College de France m.in. idee towianizmu. Nie sposób tu wyjaśnić ogromu spraw, których dotyczyła nauka Towiańskiego, zasygnalizujmy jedynie sprawę ekumenizmu. Samo pojęcie nieznane było jeszcze w romantyzmie, ale jego ideę jak najbardziej realizowano i to w odniesieniu nie tylko do chrześcijan.

Koło Sprawy Bożej – wspólnota ludzi różnych wyznań, światopoglądu, narodowości, statusu społecznego - założone w 1842 roku przez Andrzeja Towiańskiego miało być zalążkiem nowej społeczności. Nadrzędnym celem było wypracowanie, a następnie rozpowszechnianie świadomości, że wszyscy ludzie, niezależnie od różnic, jakie ich dzielą na ziemi, są dziećmi jednego Boga i powinni się traktować jak bracia. Dlatego mniej ważne są obrządki religijne od “prawdziwej pobożności, którą człowiek powinien nosić w duszy i  p r a k t y k o w a ć w życiu swojem” – pouczał Towiański. Właśnie na tę praktykę, czyli realizację zasad ewangelicznych, zarówno w życiu prywatnym, jak i publicznym, kładziono szczególny nacisk. Nie wystarczy bowiem słuchać nauki Chrystusa, należy wprowadzać ją w życie w każdych okolicznościach, nawet wtedy, gdy wydaje się być niewygodna lub wręcz niewłaściwa z ludzkiego punktu widzenia. To jest właśnie ofiara, którą Kościół nazywa niesieniem krzyża, bo często wymaga zaparcia się samego siebie, swoich przyzwyczajeń, łamania paradygmatów, z którymi wygodniej żyć, a nawet narażania się na śmierć.

Sprawa Boża połączyła “arystokratów i demokratów, katolików, prawosławnych, protestantów i Żydów”, zachwycał się ksiądz Edward Duński, który po kilkuletniej walce z towiańszczyzną , stał się jej wyznawcą i jednym z najgorliwszych jej obrońców przed duchowieństwem katolickim. Towiański był przekonany, że pozbycie się różnych wzajemnych uprzedzeń dzielących chrześcijaństwo, doprowadzi kiedyś do jedności wiary. Istota religii może być realizowana w różnych wyznaniach, bo w każdym są “prawdziwi synowie Kościoła Chrystusowego”. Należy zatem wznieść “trzecie piętro Kościoła, którego pierwszym piętrem była synagoga żydowska, drugim dotychczasowy rzymski”- tłumaczył towiańczykom Mickiewicz, jako przywódca Koła, na zebraniu 27 grudnia 1842 roku. Tym trzecim piętrem miał być Kościół jako wspólnota wszystkich wierzących w Chrystusa i realizujących Jego naukę. Wspólnota otwarta na świat i uwzględniająca ewolucję, jaka się w nim dokonuje. “Bo dzieckiem Boga jest człowiek zbiorowy, ludzkość (...). Teraz młodzieńcem jest człowiek zbiorowy i pójdzie na wojnę ze złem”.  

Za Towiańskim nazywał poeta Żydów “starszymi braćmi” i uważał, że ich starotestamentowa podróż przez pustynię to historia każdego z nas. “Ile tam razy lud z Mojżeszem, tyle razy nasze namiętności i myśli kłócą się z wiarą” - pisał  w liście do Lucjana Stypułkowskiego. Dlatego w chwilach ważnych dla Żydów, łączył się z nimi, organizując “służbę” towiańczyków, jak to miało miejsce w sierpniu 1845 roku, w rocznicę zburzenia świątyni w Jerozolimie. “Bracia przebywali w synagodze na modlitwie, łącząc się z Żydami w boleści”, a sam Mickiewicz spotkał się następnie z rabinem, aby rozmawiać o męczeństwie “Żydów polskich, Wschodu i całego świata.”

Pisząc, wspólnie z Andrzejem Towiańskim, list do cara Mikołaja I w 1844 roku, poeta stanął ponad powszechną nienawiścią do Rosjan, podobnie jak sto dwadzieścia jeden lat później polscy biskupi w stosunku do narodu niemieckiego. I tak jak oni nie został zrozumiany, tylko oczerniany i znienawidzony przez rodaków. Ale o ile o orędziu biskupów Polacy wiedzą i zaczynają do jego idei dorastać, o tyle o prekursorskim w stosunku do niego piśmie do cara nie wie prawie nikt (patrz: felieton “Między Rosją a Niemcami” na str. EAI).

Poeta ostatecznie nie wytrzymał nacisków polskiej emigracji i spróbował ratować swój ziemski honor patrioty. Zaangażował się w walkę zbrojną przeciwko Rosji i ... umarł. (Podobnie jak wielu przyjaciół Karola Wojtyły w czasie II wojny światowej, podczas gdy przyszły papież wiedział, że mimo wszystko droga walki zbrojnej, choć oczywista, nie jest drogą Chrystusa.) 

Mickiewicz nie sprostał do końca radykalnym wymaganiom Ewangelii, które przypominał Andrzej Towiański. Nie zwalczył w sobie po staremu rozumianego patriotyzmu, objawiającego się w chęci pokonania wroga siłą oręża. Choć sam pisał w “Dziadach”, że “broń broń odbije” i walka ta nie będzie miała końca, póki jedna ze stron się nie opamięta. Wierzył w odzyskanie niepodległości samą siłą ducha (jak to miało miejsce w ubiegłym roku na Ukrainie, czy u nas w latach 80.). Ale gdy to nie następowało, niecierpliwość kazała mu działać po staremu. Kompleks wynikający z niewzięcia udziału w powstaniu listopadowym, chciał pokonać próbą rehabilitacji w oczach rodaków poprzez udział w wojnie krymskiej. Trzeba jednak pamiętać, że, jako jeden z nielicznych w tamtym czasie, pojął ideę wybiegającą co najmniej sto lat do przodu, która w jego czasach była utopią, ale na naszych oczach staje się rzeczywistością: globalne myślenie o ludzkości jako jednej rodzinie dzieci Bożych, “Izraelu z ducha” wędrującego do ziemi obiecanej. Oto Mickiewicz współczesny! Mickiewicz jednoczący ludzkość na wszystkich płaszczyznach, “opasujący ziemskie kolisko wspólnymi łańcuchy”. Mickiewicz spełniający się na naszych oczach.

Jakże się musiał cieszyć duch Adama zaklęty w kamień na Rynku Krakowskim, patrzący na ingres arcybiskupa Dziwisza. Jego marzenie o przemianie Kościoła z “oblężonej twierdzy” we wspólnotę duchownych i świeckich, otwierających drzwi Chrystusowi, o ile jest bliższe spełnieniu dziś niż 150 lat temu!

Agnieszka Zielińska




 Odnośniki  
  • Więcej autorstwa Agnieszka Zielińska
  • Więcej z sekcji Religia i kultura

  •  Opcje Artykułu  
  • Wyślij Znajomemu
  • Wersja Do Wydruku


  • Adam Mickiewicz ekumeniczny | 12 komentarzy | Załóż Konto
    Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
    Adam Mickiewicz ekumeniczny
    Autor: A.Z. dnia 26.11.2005 12:59
    Odpowiadam Pani Katarzynie na komentarz ze s.EAI:
    Nie dziwię, się Pani wątpliwościom, bo to sprawa bardzo skomplikowana i trzeba wejść głęboko w fakty biograficzne, żeby ją zrozumieć. Kilka sprostowań. Żona Mickiewicza nie była pianistką, tylko jej matka. Mickiewiczowie rzeczywiscie borykali się z biedą, ale to chyba normalne u emigrantów z szóstką dzieci. Adam robił, co mógł, żeby zapewnić rodzinie godziwe warunki. Między innymi dlatego przestał pisać, bo jak tu tworzyć poezje,jak trzeba nakarmić dzieci.
    Nie wiem, które zdanie o Celinie ma Pani na myśli, ale ona się trochę jakby narzuciła z tym małżeństwem, przybywając do Paryża z przekonaniem, że poeta ożeni się z nią.
    Co do Chrystusa narodów sprawa jest bardziej skomplikowana. Postaram się ją wyjaśnić następnym tekstem. Książkę oczywiście piszę.
    Pozdrawiam
    A.Z.
    [ Odpowiedz ]
    Adam Mickiewicz ekumeniczny
    Autor: katarzyna dnia 26.11.2005 22:08
    Pani ksiązkę chetnie przeczytam. a co do wizji małzeństwa... mysle ze znaczna czesc z nas wie, ze jakby ulegala wszystkim sugestiom malzenstwa, jakie otrzymuje, to zajmowalibysmy sie haremem. Tak mysle, ze jesli wiekszosc z nas sobie jakos radzi z tym problemem, tym bardziej byl w stanie sobie poradzic poeta, uwielbiany przez panie, i bynajmniej nie lekceważacy ich propozycji niezaleznie od malzenstwa. Mickiewicz w roli zgwałconego przez napastującą go pannę to więcej niz moja wyobraznia moze sobie pozwolić... no i bardzo, bardzo trudno mi załozyc ze 6 dzieci (podobno?) wynikalo z jednostronnego dzialania zony... sorry ale mam skrzywienie teologiczne i sluchajac slow moralnych wznioslych i swietlanych pytam o osobe która je wypowiada. co nie zmienia faktu, ze bede chetną czytelniczką pani tekstu;-)

    ---
    katarzyna

    [ Odpowiedz ]
    Adam Mickiewicz ekumeniczny
    Autor: Gaga dnia 30.11.2005 19:57
    Pozwolę sobie na parę słow polemiki z powyzszym artykułem.
    Na początek - czy twierdzenie, że Mickiewicz przez wiele lat należał do koła towiańczyków, jeśli jego ścisła współpraca z Andrzejem Towiańskim i – bezsprzecznie – fascynacja jego osobą trwały 5 lat, ściśle rzecz ujmując – od 1841 roku do 1846, nie jest czasem lekkim nadużyciem? Czy to aż tak ‘wiele’?
    Sam poeta rozczarował się współpracą z Towiańskim. Dyktatorskie zapędy twórcy Koła Sług Sprawy Bożej oraz izolacjonizm grupowy właściwy sekcie stały się przyczyną uniezależnienia poety, który nigdy nie chciał stać się jedynie teoretykiem. W czasie Wiosny Ludów działał już samodzielnie. Jego wykłady stawały się coraz bardziej polityczne. Atakował w nich Kościół, głosił ideę napoleonizmu. To stało się bezpośrednią przyczyną urlopowania Mickiewicza. Warto zaznaczyć, że w czasie prelekcji w College de France poeta głosił istnienie rewelatora, za pomocą którego Bóg przekazuje swe objawienia. Mickiewicz wprost wskazywał na Towiańskiego jako na wybrane narzędzie Pańskie.Czy przyjmowanie słowa Bożego z ust człowieka, który sam siebie określał mianem wysłannika Bożego i stawiał się w jednym rzędzie z Chrystusem i Napoleonem, nie wydaje się – delikatnie rzecz ujmując – nie na miejscu? Nie zamierzam się tu oczywiście wdawać w dyskusję, na ile Matka Boska, która rzekomo objawiła się Towiańskiemu, rzeczywiście zobowiązała go do walki o uzdrowienie moralne świata.
    Co do ekumenizmu Mickiewiczowskiego - poeta podkreślał oczywiście szczególną dziejową misję Słowian – zbawczą wobec całej Europy. Warto jednak zwrócić uwagę, że w myśl tej teorii jedynie Polska i Rosja predestynowane zostały do szczególnej roli dziejowej. Dość odległe to od idei ekumenizmu. Nie zamierzam podważać stwierdzenia, że Mickiewiczowi nieobce było globalne myślenie o ludzkości jako jednej rodzinie dzieci Bożych, „Izraelu z ducha” wędrującym do ziemi obiecanej. Warto jednak pamiętać, że na przykład Czesi bardzo szybko znaleźli się poza obszarem zainteresowania naszego poety.
    Na marginesie przypomnę jedynie, że Adam Mickiewicz jako ojciec i maż wzorem na pewno nie był, a tego oczekiwać by należało od człowieka, które chce wprowadzać w życie zasady ewangeliczne. Fakt odesłania Celiny do zakładu dla obłąkanych, wdzięcznie nazywanego wówczas domem zdrowia, też zdaje się przeczyć temu, iż poeta podjął trud stania się prawdziwym chrześcijaninem, autentycznie naśladującym Zbawiciela.
    [ Odpowiedz ]
    Adam Mickiewicz ekumeniczny
    Autor: A.Z. dnia 01.12.2005 21:15
    Zacznę od Celiny. Rzeczywiście trzeba było umieścić ją na pewien czas w szpitalu psychiatrycznym, bo była bardzo agresywna i mogła nawet zaszkodzić dzieciom. Ale poznanie Towiańskiego zmieniło tę sytuację. To on właśnie kazał Mickiewiczowi zabrać ją do stamtąd i więcej w "domu zdrowia" nie przebywała. Wpływ Towiańskiego to nie tylko 5 lat działalności w jego Kole, ale także późniejsze kontakty, udokumentowane korespondencją. Dyktatorskie zapędy miał raczej Mickiewicz, a nie Towiański. Wiele prac - począwszy od 1844 aż po współczesne, choćby prof. Z. Sudolskiego - mówi o tym, że sekciarski charakter Koła to sprawka Mickiewicza, nie Towiańskiego, który 2 miesiące po jego założeniu był wydalony z Francji. Nasz poeta był wielką indywidualnością i nie mógł się oprzeć chęci sprawowania rządu dusz, choć był świadom, że to wbrew chrześcijaństwu. Znamienna jest jego samokrytyka w liście do Towiańskiego z 12 maja 1847 r. Mickiewicz wiele razy ubolewał nad tym, ze jego wielkość przeszkadza mu w realizacji chrześcijańskich zasad. "Pan maluczkim objawia, czego wielkim odmawia" - przecież to jego słowa.
    Nie wiem, skąd ten pogląd, że był złym mężem i ojcem. Listy i świadectwa dzieci mówią co innego.
    Co do wykładów w College de France... W czasie Wiosny Ludów już nie wykładał. Został urlopowany jesienią 1844 roku. Ostatni wykład wygłosił 28 maja 1844 r., czyli cztery lata przed wspomnianym zrywem.
    Co do ekumenizmu. Nauka Towiańskiego, której poeta pozostał wierny, mimo poróżnienia się na tle politycznym (Mickiewicz chciał walczyć z bronią w ręku, Towiański "zło dobrem zwyciężać")była naprawdę ekumeniczna. Nie sposób tego udowodnić w tym miejscu. Nieprawdą jest jednak, że wyróżniał tylko Polskę i Rosję. Mówił też o posłannictwie Żydów, Francji i Włoch, bo z przedstawicielami tych narodów się stykał. Wszyscy, którzy byli w stanie zrozumieć jego idee, byli "powołani". Ale to już temat na odrębny artykuł.
    Pozdrawiam.
    [ Odpowiedz ]
    Adam Mickiewicz ekumeniczny
    Autor: Gaga dnia 02.12.2005 02:08
    Wyraziłam się nieprecyzyjnie, teraz to widzę. Oczywiście, ze w okresie Wiosny Ludów Mickiewicz nie był już wykładowcą College de France.
    Co do kwestii ekumenizmu – proszę zauważyć, że w mojej wypowiedzi mówiłam o dziejowej misji Słowian. Drugi i trzeci kurs swoich wykładów Mickiewicz poświęcił właśnie analizie porównawczej Rosji i Polski, właściwie tylko tych dwóch narodów. Poecie chodziło o odkrycie - oczywiście w kontekście mesjanistycznym – tajemnicy przeznaczenia tych krajów.
    Ponieważ jednak tajemnice narodów nie wyjaśniają się łatwo, w 1843 roku Mickiewicz zarzucił wątek misji słowiańskiej. Miejsce misji Słowian wobec Europy zajęła misja polsko – francuska. To wtedy poeta zaczął mówić o posłannictwie Francji.
    Z kolei na Włochy Mickiewicz zwrócił uwagę, kiedy w okresie Wiosny Ludów bez reszty zaangażował w popieranie ruchów wolnościowych, licząc na pomyślne rozstrzygnięcie sprawy polskiej.
    Jednym z ostatnich pomysłów poety był zamysł stworzenia z żydowskich jeńców wojennych z armii rosyjskiej oddzielnego legionu żydowskiego pod powództwem Sadyka Paszy. Wtedy rzeczywiście poeta mówił o posłannictwie Żydów. O tym mi wiadomo. Był to jednak już rok 1855. Jeśli wcześniej Mickiewicz określał precyzyjnie, jak postrzega rolę Żydów w ponadnarodowej Europie, proszę mi to powiedzieć. Będę wdzięczna.
    Niewątpliwie Mickiewicz szukał drogi do Europy skupionej wokół wartości chrześcijańskich. Bliskie jest mi jednak przeświadczenie, że przede wszystkim próbował jednak wskazać na szczególną rolę swego narodu, co samo w sobie oczywiście naganne nie jest, wręcz przeciwnie, świadczy o patriotyzmie poety, ale nie jest zgodne z ideą ekumenizmu.
    A z czego wynika moje przekonanie o tym, że w roli męża Mickiewicz raczej się nie sprawdził? Myślę, że przeszkodziła mu w tym jego dość romansowa natura.:-)
    [ Odpowiedz ]
    Adam Mickiewicz ekumeniczny
    Autor: A.Z. dnia 03.12.2005 11:53
    No tak, Adaś był kochliwy. Miał wielki temperament, co objawialo się we wszystkich sferach, także seksualnej. Podobno bardzo podobał się kobietom, a one jemu. Ożenił się dopiero w wieku 36 lat i poza domniemanym romansem z Ksawerą Deybel, raczej starał się być wiernym mężem. Myślę,że nie nam to oceniać. W czasach, kiedy nie było wiedzy o płodności człowieka, biedna Celina chodziła w ciąży średnio co dwa lata (w ciągu 15 lat urodziła 6 dzieci). Można było oszaleć!
    Jeśli chodzi o misję Słowian, to wynikała ona m.in. z przekonania, że narody romańskie i germańskie spełniły już swą rolę w dziejach. Teraz czas na Słowian, w tym Polskę, która z racji swojego położenia geograficznego oraz kontaktów kulturowych i gospodarczo-politycznych najlepiej rozumie te 3 światy. To marzenie Mickiewicza w pewnym stopniu ziściło się w osobie JP II. Dopiero papież - Polak, wychowany na ideach romantyków, mógł zrozumieć globalne problemy i próbować je rozwiązywać. On też przypomniał słowa Towiańskiego i Mickiewicza (odsyłam do felietonu "Starsi bracia..." na s. EAI)o Żydach jako starszych braciach w wierze.
    Pyta Pani o stosunek poety do Żydów. Był pozytywny, jako do narodu wybranego przez Boga. W okresie towianistycznym Mickiewicz poszedł jeszcze dalej. Przejął się słowami św. Pawła z listu do Rzymian: "Żydem nie jest ten, który nim jest na zewnątrz, ani obrzezanie nie jest to, które jest widoczne na ciele, ale prawdziwym Żydem jest ten, kto jest nim wewnątrz, a prawdziwym obrzezaniem jest obrzezanie serca, duchowe..." [Rz 2,28-29] Dlatego wszyscy spełniający wolę Boga są "Izraelem według ducha" - pouczał poeta już na pocz. lat 40. Zaraz po poznaniu Towiańskiego, wspólnie z nim zaczął budować "trzecie piętro Kościoła". Mówił, że "pierwszym piętrem była synagoga żydowska, drugim - dotychczasowy rzymski", a dopełnieniem ich ma być praca ducha, aby nie tylko wypełniać formy, ale naprawdę realizować wolę Bożą ponad podziałami przez ludzi ustanowionymi(przemówienie z 27 grudnia 1842 r.)Żadne bowiem podziały nie są tak wielkie, aby mogły sięgnąć nieba. Im kto wyżej stoi, tym lepiej widzi. Praktycznie wyglądalo to tak, że towiańczycy spotykali się w synagodze paryskiej przy rue Neuve Saint Laurent 14 i wspólnie z Żydami modlili się, po czym rozmawiali. Nie mamy niestety dokładnych danych o czym, ale z różnych wzmianek można ustalić, że szukali jedności. Nie znamy też przebiegu rozmowy Towiańskiego z Rotszyldem, do której doszło w 1843 r. Wcześniej Mickiewicz przetłumaczył na francuski list Towiańskiego do głowy rodziny i domu bankierskiego Rotszyldów. Widzimy zatem, że kontakty z Żydami są intensywne już na pocz. lat 40. Jak pisze M. Czapska, poeta "wracał nieustannie do Księgi Wyjścia: Towiański - Mojżesz, co miał wywieść lud wybrany z domu niewoli, Mickiewicz - Aaron, brat jego wymowny, który miał mówić za niego, lud Izraela - emigracja polska, lud niekarny, szemrzący, bałwochwalczy."
    [ Odpowiedz ]
    Adam Mickiewicz ekumeniczny
    Autor: Gaga dnia 05.12.2005 00:03
    Dziękuję za objasnienia. Trudno mi zmienić dość ugruntowaną opinię o naszym wieszczu. Chętnie zapoznam się jednak z Pani publikacjami.
    [ Odpowiedz ]
    Adam Mickiewicz ekumeniczny
    Autor: A.Z. dnia 07.12.2005 23:21
    Niestety, te ugruntowane opinie są często krzywdzące. Jeśli chodzi o związki Mickiewicza z Żydami, polecam także wywiad z prof. M. Janion na str. www.tygodnik.com.pl/apokryf/14janion.html
    [ Odpowiedz ]
    Adam Mickiewicz ekumeniczny
    Autor: Gaga dnia 08.12.2005 01:06
    Dziękuję za linka. Zapoznam się z artykulem.
    [ Odpowiedz ]
    Adam Mickiewicz ekumeniczny
    Autor: A.Z. dnia 16.12.2005 22:36
    A propos Celiny i "krzywdzącego ją męża". Przeczytałam właśnie świetną książkę Ewy K. Kossak "Boskie diabły". Oto kilka cytatów:
    "Fale manii i depresji postępowały po sobie.(...) wezwani lekarze byli bezradni (...) w rodzinie chorej było kilka podobnych przypadków. Wobec braku polepszenia zebrało sie konsylium. Zalecano leczenie w zakładzie zamkniętym. Adam zdecydował się na pozostawienie żony w domu.Czucie i wiara w uzdrawiającą moc miłości skłoniły go do tego heroicznego przedsięwzięcia.(...) O kuracji szpitalnej aż strach było myśleć, również ze względów materialnych."
    Autorka przytacza fragmenty listów znajomych Mickiewiczów, np. Witwickiego: "Adam jest biedniejszy z swoim krzyżem domowym!" Zaleski: "Chory biedak i umartwiony. Żona mu po domu szaleje, dzieci piszczą i marnieją." Niewiarowicz: "Adamowa porzuca dzieci, całe dnie spędza przed lustrem, odbywa istne próby teatralne. Kiedy zwaca się jej uwagę, odpowiada agresją."
    Mickiewicz doprowadzony do ostateczności, gdy go goniła po pokojach "ze strasznymi słowami", podobno chciał wyskoczyc przez okno, by "kres temu nieszczęściu położyć". Januszkiewicz:"Wycierpiawszy się tyle, ile mu jego siły wystarczyły, i widząc,że poświęceniem swoim nie wróci ukochanej Celinie stracony zmysłów, zdecydował się nareszcie oddać ją do domu zdrowia." Zawieziono ją do "luksusowej podparyskiej lecznicy w Vanves,gdzie kurowali się prominenci Francji Ludwika Filipa." Spędziła tam 3 miesiące.
    Książka jest bardzo ciekawa. Relacjonuje także przybycie Celiny do Paryża w celu zamążpójcia. Oparta głównie na relacjach świadków, pełna cytatów z listów ludzi będących blisko Mickiewiczów. Jedno jest pewne. Adam nie miał warunków do pracy w domu. Dlatego jego ostatnim wydanym za życia dziełem jest "Pan Tadeusz" z roku 1834 - roku ślubu z Celiną.
    [ Odpowiedz ]
    A ja właśnie piszę o Towiańskim
    Autor: A.M. dnia 06.11.2007 16:01
    Droga A.Z:)

    Przeczytałam Pani artykuł. Zaciekawiła mnie tematyka.
    Przyznam, iż niewiele osób poznałam, które postrzegają Towiańskiego jako postać pozytywną.
    Moja praca jest bardziej historyczno-literacka, niż ekumeniczna, więcej skupia się też na "Braciach", którzy odeszli z "Koła...".
    Jak dotąd przestudiowałam Sudolskiego, Rymkiewicza, Pigonia i kilku innych.
    Jakie (być może...) prace poleca Pani jako studium historyczne nt. Towiańskiego i towiańczyków w ogóle?
    [ Odpowiedz ]
    A ja właśnie piszę o Towiańskim
    Autor: towianka dnia 05.05.2008 13:47
    Dawno tu nie zaglądałam, szkoda, bo nie moglam Pani wczesniej odpowiedziec. Bardzo się cieszę, ze ktos interesuje się tym tematem. Prac jest mnóstwo, ale większość to bzdury.Pigoń oczywiscie jest najlepszy, napisał bardzo duzo na ten temat. Polecam tez W. Horoszkiewiczównę, Boleskiego (Baumfelda) i Z. Gąsiorowską. Mam nadzieje, że moja książka wyjdzie w przyszlym roku. Tam znajdzie Pani ponad 200 pozycji bibliograficznych. Za tydzień przypada 130. rocznica śmierci Towiańskiego. Jest pochowany w Zurichu.Pozdrawiam
    A.Z.
    [ Odpowiedz ]