Magazyn Teologiczny Semper Reformanda
* ECCLESIA * SEMPER * REFORMANDA * EST *

 Tematy Magazynu SR  
Biblia
Dokumenty
Teologia
Katolicyzm
Prawosławie
Protestantyzm
Historia Kościoła
Ekumenizm
Debaty o Kościele
Duchowość
Komentarze do Psalmów
Religia - judaizm
Religia - islam
Kościół a nowe idee
Religia i kultura
Kościół w świecie
Kościół zwiastowania

 Wspomóż Ekumenizm.pl  

 Menu Użytkownika  
Login:

Hasło:

Nie masz konta?
Zarejestruj się
(podajesz TYLKO login i adres e-mail)

 Wydarzenia  
Żadnych wydarzeń w najbliższym czasie


 Współczesna apologia pogaństwa
 Autor:  Dariusz Bruncz   
 Data:  18.06.2004 14:22
 Przeczytane:  4770 razy  
Nieustająca historia wojen religijnych oraz powtarzane nieustannie przez poszczególne religie monoteistyczne, tudzież ich "frakcje", ekskluzywistyczne roszczenia wywołują u współczesnego człowieka nie tyle bunt, co zmęczenie. Wielu ludzi poszukuje odpowiedzi na dręczące ich pytania nie tylko w tradycyjnych religiach monoteistycznych, lecz także w politeistycznych religiach wschodu, ezoteryce, sektach religijnych. Chcąc pokonać falę religijnego fanatyzmu przedstawiciele chrześcijaństwa, islamu i judaizmu dwoją się i troją, aby zademonstrować wspóny front wyznawców Jednego Boga. Tymczasem wielu myślicieli, w tym kulturoznawców, filozofów, a nawet teologów uważa, że nieszczęściem współczesnego świata jest monoteizm jako istotny przyczynek dla zaistnienia religijnego fundamentalizmu. Amerykański pisarz i publicysta Jonathan Kirsch, z wykształcenia prawnik, argumentuje w swoim najnowszym bestsellerze God Against the Gods (Bóg przeciwko bogom), pogaństwo przyniosłoby zachodniej cywilizacji te same wartości, co chrześcijaństwo i to bez inkwizycji. Swoją ksiązkę Kirsch opiera na postaci cesarza Juliana zwanego Apostatą.

 

Julian Apostata 

Flawiusz Klaudiusz Julian urodził się w 332 roku i był synem Juliana Konstantyna, przyrodniego brata cesarza Konstantyna Wielkiego, który poległ podczas powstania żołnierzy, którzy chcieli uznać jedynie bezpośrednich potomków cesarza Konstantyna na tronie. Żołnierze oszczędzili 11-letniego Galiusza oraz Juliusza, a ich wychowaniem zajął się ariański biskup Euzebiusz z Nikomedii. Zarówno Juliana jak i Gallus odebrali solidne wykształcenie w literaturze antycznej i myśli chrześcijańskiej. Dość szybko okazało się, że Juliusz wykazuje dość szczególne zainteresowanie wierzeniami antycznymi i wymuszono na nim przysięgę, że nie będzie uczęszczać na wykłady pogańskich filozofów.

Gdy w 350 roku cesarz Konstancjusz porzucił wszelką nadzieję na potomstwo mianował Gallusa swoim następcą. Juliana uzyskał przez to więcej wolności i mógł się poświęcić podróżom i studiowaniu filozofii greckiej. Przymuje się, że jego fascynacja filozofią i wierzeniami pogańskimi osiągnęła swój punkt kulminacyjny po spotkaniu ze znanym wówczas myślicielem Maksymem z Efezu. Pod jego wpływem Julian ostatecznie odwrócił się od chrześcijaństwa i poświęcił się pogańskim praktykom, jednak swojemu bratu przyrzekł, że publicznie będzie nadal przyznawać się do panującej religii. W centrum pobożności Juliana stał bóg słońca Helios jako źródło i stwórca wszystkiego, a także bogini Kybele jako bogini matka w obszarze rozumu. W 354 nastąpił koniec idylli, gdy Konstancjusz skazał Gallusa na śmierć, a Juliana uwięził w Mediolanie.

Rok później Julian wrócił do łask cesarza i został mianowany oficjalnym następcą tronu. Wysłano go jako dowódce rzymskiej armii na Gallii, gdzie miał zapobiec mnożącym się atakom ze strony plemion germańskich. Julian dał się poznać jako wybitny strateg i dowódca, zdobywając sobie szacunek swoich żołnierzy. Gdy na przełomie 359/360 roku Julian otrzymał w Paryżu cesarski rozkaz wysłania do Rzymu najlepsze wojska wybuchł bunt i żołnierze ogłosili Juliana nowym cesarzem, który natychmiast wyruszył do Rzymu przeciwko Konstancjuszowi. Do krwawych starć jednak nie doszło. Cesarz umarł 3. listopada 361 roku na Sycylii, a miesiąc później Julian objął tron w Rzymie.

Jedną z pierwszych reform Juliana była likwidacja przywilejów dla chrześcijan oraz otwarcie pogańskich świątyń. Cesarz usunął wszytskich chrześcijan z dworu i sprowadził z wygnania ortodoksyjnego metropolitę Atanazego, aby zaostrzyć wewnątrzchrześcijańskie spory teologiczne. Do Rzymu przybywali także pogańscy filozofowie oraz kapłani różnych religii. Mocą cesarskiego edyktu Julian zabronił chrześcijanom prowadzenia działalności dydaktycznej. Wprawdzie Julian był tolerancyjny wobec chrześcijan, to jednak jego polityka wzmagała niechęć i krwawe wystąpienia przeciwko wyznawcom Chrystusa w innych częściach imperium, np. w Syrii i Egipcie. Panowanie Juliana nie trwało jednak długo – zginął w Antiochii w walce przeciw Persom 26. czerwca 362 roku. Jego następca, Jowian, przywrócił państwowy charakter religii chrześcijańskiej. Pisarze chrześcijańscy dali Julianowi przydomek "Apostata" – wspomina o tym m.in. św. Augustyn w Państwie Bożym (5,21).  

Po śmierci Juliana Apostaty krążyły na jego temat liczne legendy. Według jednej miał on na polu bitwy powiedzieć, po tym jak został śmiertelnie ugodzony włócznią, "Tandem vicisti, Galilaee – A więc jednak zwyciężyłeś, Galilejczyku." Historycy do dziś spekulują czy Juliana zabił Pers, czy chrześcijański żołnierz z jego własnej armii.

Pogańska alternatywa 

Johathan Kirsch uważa, że w świecie późnego pogaństwa klasycznego, jakie reprezentowało Cesarstwo Rzymskie, moralność wyznawców innych religii niewiele różniła się od moralności żydowskiej i chrześcijańskiej. Dla Kirscha uzasadnieniem takiego poglądu nie jest przekonanie o wspólnym źródle monoteistycznej oraz pogańskiej moralności, lecz przekonanie, że moralność jest wspólnym wyznacznikiem dla ludzi wszystkich kultur i religii. Jesteśmy nauczeni, by postrzegać pogaństwo jako coś okrutnego i podejrzanego – uważa Kirsch – lecz w rzeczywistości fakty mają się inaczej. Np. cesarz Julian mawiał do Żydów: "Jesteśmy podobni w naszych praktykach religijnych, poza tą, że wy czcicie jednego Boga, a my wielu. We wszystkim innym jesteśmy podobni."

W swojej książce God against the Gods Jonathan Kirsch (na zdj. obok) pisze, że w Rzymie istniał kult boga nazywanego Sol Invictus, niezwyciężalne słońce, który był rodzajem pogańskiego monoteizmu. Kult ten pokazuje, że wśród pogan istniał “monoteistyczny zmysł”, przekonanie, że wszystkie potężne źródła boskości oraz wszyscy0 bogowie są emanacjami tego jednego boga słońca. Jeśli ta konwergencja mogłaby trwać dalej dzięki panowaniu Juliana, to wówczas mielibyśmy dziś uniwersalny monoteizm I to bez inkwizycji – uważa Kirsch, który podkreśla, że to poganie byli tymi, którzy akceptowali różne drogi dotarcia do boskiej pełni, a jedynie chrześcijanie i Żydzi okazywali się być w tej materii nietolerancyjni.

Mówiąc o ciemnej stronie monoteizmu Kirsch przytacza traumę 11. września 2001 roku, gdy grupa fanatyków religijnych w imię jedynego Boga wbiła się w wieże nowojorskiego World Trade Center. Kirsch nie skrywając brutalności Cesarstwa Rzymskiego argumentuje, że nie prześladowało ono swoich przeciwników ze względów religijnych, a politycznych, a fakt, że chrześcijaństwo przetrwało burzliwe dzieje historii Kirsch sprowadza do mariażu między Kościołem a państwem. Gdy Kościół i państwo były rozdzielane ludzie mieli wolność wyboru kim chcą być: czy wyznawcami Chrystusa, czy też pogańskimi druidami.

Książka Kirscha jest hymnem pochwalnym na cześć Juliana Apostaty i ilustracją historycznej spekulacji "co by było, gdyby…", która pobudza ludzką wyobraźnię szczególnie w czasie, gdy tak wielu domaga się ostatecznego przełamania duchowej dyktatury kultury żydowsko-chrześcijańskiej. Problem ukazywany przez Kirscha jest nazbyt skomplikowany, by móc go "odhaczyć" za pomocą idealistycznej konstrukcji dziejowej, w której po jednej stronie stoi tolerancyjny cesarz Julian, a po drugiej skompromitowana machina chrześcijańskiej propagandy. Rzetelna analiza duchowej rzeczywistości to nie tylko problem szeroko rozumianych nauk kulturoznawczych (problem oświecenia), lecz także wyraz teologicznego kryzysu, w jakim znajduje się i od zawsze znajdywał się Kościół Chrześcijański. Nie zmienia to jednak faktu, że zapoznanie się z poglądami Kirscha może być cennym impulsem do wielu przemyśleń.

Dariusz P. Bruncz

Zobacz także:

Ekumenizm.pl: Koniec chrześcijańskiej ery?




 Odnośniki  
  • Koniec chrześcijańskiej ery?
  • Więcej autorstwa Dariusz Bruncz
  • Więcej z sekcji Kościół a nowe idee

  •  Opcje Artykułu  
  • Wyślij Znajomemu
  • Wersja Do Wydruku


  • Współczesna apologia pogaństwa | 7 komentarzy | Załóż Konto
    Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
    Współczesna apologia pogaństwa
    Autor: Sophie dnia 18.06.2004 15:24
    No nie. Magazyn schodzi na psy. A to zamieszcza się w nim jakieś teksty pisane jak dla uczniów szkółki niedzielnej (vide teksty Markusa) a teraz recenzje jakiejś mało odkrywczej i sądząc po tym co napisał pan Bruncz, słabo udokumentowanej książki. Nie mam nic przeciwko krytyce chrześcijaństwa ale na litość, niechże będzie podparta solidną wiedzą, argumentami i napisana w sposób spełniający wymogi obiektywizmu. No, jeśli świat i historia sprowadzają się TYLKO do tej części Europy i Azji na której rozpościerało się cesarstwo rzymskie to wyprowadzanie wniosków dla całości tyczących się religii w ogóle jest dla mnie niepoważne. Nie wiem jakie wartości chrześcijaństwa autor ma na myśli, pisząc, że pogaństwo (rzymskie zapewne) przyniosloby takie samo i nawet nic mnie to nie obchodzi. Faktem jest że czy byłoby chrześcijańskie czy nie upadłoby pod najazdami „barbarzyńców”. Jedyną organizacją która wtedy pozostała była organizacja kościoła. Kiedy upadło cesarstwo (na zachodzie) nie byłoby nikogo innego kto by troszczył się o gromadzenie zapasów i rozdawnictwo żywności. A gdyby nie ci monoteistyczni fanatyczni wyznawcy w postaci chrześcijan i Arabów to nie wiem czy autor mógłby napisać teraz o cesarzu Julianie bo pewnie nie miałby źródeł. Co do tolerancji cesarza Juliana to historyk Amnianus Marcellinus (w którego kronikach słusznie się zresztą obrywa chrześcijanom i który cesarza Juliana niezwykle cenił) napisał, ze motywem tolerancji cesarza stosowanym wobec różnych odłamów chrześcijaństwa było to, ze cesarz wiedział, że dwie dzikie bestie nie są dla siebie nawzajem tak okrutne jak chrześcijanie różniący się nieco w doktrynie. Jednym słowem miał nadzieję, że okazując tolerancję wszystkim doprowadzi do tego, ze chrześcijanie sami się wyniszcza nawzajem. Nawet Żydzi, zdaje się, poznali się na tej tolerancji Juliana, bo jakoś bez wielkiego entuzjazmu przyjęli jego ofertę odbudowania świątyni (uczynił to po to, by dokuczyć chrześcijanom, bo Żydów też nie znosił).

    A swoją drogą czy pan Bruncz zastanowił się pisząc „która pobudza ludzką wyobraźnię szczególnie w czasie, gdy tak wielu domaga się ostatecznego przełamania duchowej dyktatury kultury żydowsko-chrześcijańskiej” nad tym, że wiek XX był szczególną próba przełamania duchowej dyktatury kultury żydowsko-chrześcijańskiej i jak to się skończyło?
    [ Odpowiedz ]
    Współczesna apologia pogaństwa
    Autor: Dario dnia 18.06.2004 15:37
    Pani Zosiu, na litosc Boska! Informowanie o aktualnych debatach w i poza chrzescijanstwem jest jednym z celow Magazynu i nawet jesli Pani uwaza, ze Kirsch (akurat podzielam Pani zdanie) pisze jak dla szkolki niedzielnej, to jednak nie zmienia to faktu, ze coraz wieksza grono oswieconych humanistow tak wlasnie mysli. Wydaje mi sie, ze warto zilustrowac rowniez takie przekonania.
    Piszac o duchowej dyktaturze nie krytykowalem owej "dyktaktury" a wyrazalem jedynie przekonanie osob, ktore w taka dyktature wierza:-) Wydaje mi sie, ze jasno to wynika z tekstu. I po co sie denerwowac Pani Zosiu. A jesli chodzi o uwagi pod adresem Magazynu SR, to bardzo dziekuje, choc nie zawsze sie zgadzam;-)
    Serdecznie pozdrawiam
    D.Bruncz
    [ Odpowiedz ]
    Współczesna apologia pogaństwa
    Autor: Sophie dnia 18.06.2004 15:46
    To chyba pan się zdenerwowal, bo ja się nie denerwuje takimi drobiazgami jak teksty o religii (w ogóle jestem niespotykanie spokojny czlowiek i zajmują sie negocjacjami i mam w tym duże osiagnięcia - sama moja obecność dziala kojaco). A zdenerwowal się pan, bo nie przeczytal dokladnie mojego tekstu. To Markus pisze jak dla szkólki niedzielnej. Pan Kirsch nie wiem, ale sądząc z pana recenzji nie za bardzo wie o czym pisze. I mówi pan, ze takie teraz mają problemy w Niemczech? No, mnie to cieszy (a co, chyba jednak mam charakter podobny do cesarza Juliana - nawiasem mówiąc z grona wielu cesarzy jeszcze byl to przyzwoity czlowiek a na pewno lepszy od swego stryja Konstantyna).
    [ Odpowiedz ]
    Współczesna apologia pogaństwa
    Autor: Dario dnia 18.06.2004 15:59
    Pani Zosiu:)

    1. Szczerze zazdroszcze opanowania, co jednak nie oznacza, ze bylem jakos skrajnie zdenerwowany:-)
    2. Ma Pani racje, nie doczytalem dokladnie Pani komentarza. Nie mam nic na swoje usprawiedliwienie poza zmeczeniem. przepraszam.
    3. Akurat Niemcy nie maja takich problemow, a Amerykanie. Kirsch to amerykanski pisarz zydowski.
    4. Kirsch wspomina o Julianie Apostacie jako poganskim purytaninie o nienagannej moralnosci, co by potwierdzalo Pani zalozenie.
    Pozdrawiam
    D. Bruncz
    [ Odpowiedz ]
    Współczesna apologia pogaństwa
    Autor: Sophie dnia 21.06.2004 08:41
    Żadnego takiego założenia nie zrobiłam. To nadinterpretacja. Napisałam tylko, że na tle swojej rodziny był całkiem przyzwoity. Co zaś do tej nienagannej moralności.... Osobiście wątpię, czy praktykowanie tolerancji z powodów jak napisałam powyżej (czyli podszczuwania jednych na drugich) jest nienaganne moralnie. Jak tez przywrócenie składania ofiar ze zwierząt i paradowanie w stroju Najwyższego Kapłana i osobiste ich zarzynanie. Szanowny pan Kirsch (to historyk?) ulega romantycznym wyobrażeniom na temat Juliana. Gdyby lepiej sięgnął do źródeł dowiedzialby się, że próba Juliana nie miała żadnych szans. Pogaństwo w takiej postaci przeżyło się i próby Juliana nie znalazły żadnego oddźwięku wśród rzymskich pogan. Wie pan, podobno według jakiejś tam fizycznej teorii strun istnieje nieskończona ilość światów równoległych. W tym jednak, w którym żyjemy, pogaństwo według rzymskich założeń przeżyłoby się tak czy siak. Co zaś do tego, jakoby to monoteizm był nietolerancyjny przeczytałam kiedyś u Gustava Fabera w jego książce „Merowingowie i Karolingowie” takie gdybanie: „Ale gdyby Zachód stal się łupem islamu ? (to po bitwie pod Poitiers – mój dopisek) Czy zatonąłby w barbarzyństwie? Na przykładzie Hiszpanii możemy poznać typowy model okupacji arabskiej. Nie nastąpił tam upadek kultury, lecz wprost przeciwnie – jej rozkwit, jak nigdzie indziej w ówczesnej chrześcijańskiej Europie. Zachowano w niej antyczny dorobek myślowy (pytanie, skąd tam się wziął skoro Arabowie zdobyli Hiszpanię od ... chrześcijan – mój dopisek), poczucie rzeczywistości, rozwinęły się nauki ścisłe, czy to matematyka i medycyna, czy też fizyka, chemia i geologia. Nastąpiły odkrycia i wynalazki we wszystkich naukach doświadczalnych, a równocześnie rozwinął się też odrębny styl artystyczny”. Dalej autor dowodzi, ze w zachodnim świecie podbitym przez Arabów osiągnięta zostałaby tolerancja. „W świecie arabsko-islamskim nie było ani inkwizycji, ani polowań na czarownice, anie prześladowania Żydów (czyli dokładnie to co mówi Kirsch o pogańskim państwie Juliana – mój dopisek) Pod słońcem Allacha rozwój techniczny dokonywałby się w wolniejszym tempie i przyjąłby może bardziej humanitarne formy”.
    [ Odpowiedz ]
    2:0 dla Juliana (do przerwy 1:0)...
    Autor: montsegur dnia 19.06.2004 10:47
    "Jedyną organizacją która wtedy pozostała była organizacja kościoła. Kiedy upadło cesarstwo (na zachodzie) nie byłoby nikogo innego kto by troszczył się o gromadzenie zapasów i rozdawnictwo żywności."
    O ile wiem, autor ksiazki zastanawia sie nad rozwojem Europy gdyby zamiast panstwowego systemu monoteistycznego istnial w niej system tolerancji dla rozmaitych religii, w tym politeistycznych, a nie nad tym, kto zajmowal sie rozdawnictwem zywnosci po upadku cesarstwa (zachodnio-) rzymskiego. "Kto ma zywnosc, ten ma wladze" - to rozumiano juz wtedy, wiec zywnosc rozdawal ten, co mial wladze. Kosciol zas byl czescia politycznego systemu wladzy. Gdyby czescia ta byl mitraizm, to jego organizacja, wraz z "Ojcami Swietymi" - bo tak nazywano najwyzszych kaplanow tego kultu (skad my znamy to okreslenie? I kto je od kogo "zerżnął": oni od nas, czy raczej my od nich?) - zajmowalaby sie owym rozdawnictwem. Tak, czytalem to juz niejednokrotnie: "to MY, Kosciol, bylismy jedynymi wtedy…". Autorzy jednak pomijaja milczeniem DLACZEGO tak bylo. W koncowych miesiacach II Wojny w Niemczech TYLKO i WYŁĄCZNIE nazistowskie organizacje zajmowaly sie rozdawnictwem i racjonowaniem zywnosci i tez niejeden dzieki temu przezyl (w tym niejeden robotnik przymusowy), tak jak niejedno dziecko zawdzieczalo przetrwanie oficjalnemu nazistowskiemu "Lebensbornowi" (wiec co: "Heil Hitler!"?). Przyzwoitych ludzi nie brakowalo ani w antycznym kosciele chrzescijanskim, ani w jakiejkolwiek instytucji (lacznie z inkwizycja i NSDAP!).

    "A gdyby nie ci monoteistyczni fanatyczni wyznawcy w postaci chrześcijan i Arabów to nie wiem czy autor mógłby napisać teraz o cesarzu Julianie bo pewnie nie miałby źródeł."
    Sadzic raczej mozna, ze gdyby nie ci fanatycy, to byloby teraz znacznie wiecej zrodel dostepnych i to nie tylko o Julianie, ale I o innych, ktorych imiona nawet nie sa nam znane. W koncu tymi, ktorzy doszczetnie zniszczyli Biblioteke Aleksandryjska, byli wlasnie … chrzescijanie oraz Arabowie, ktorzy sa wymienieni powyzej. Zdaje sie zreszta, ze juz przy innej okazji rozwazalismy sprawe masowego niszczenia dokumentow oraz zastepowania ich oficjalnymi kronikami pelnych nie tylko przeinaczen, ale wrecz wyjatkowo perfidnych klamstw.

    "Jednym słowem miał nadzieję, że okazując tolerancję wszystkim doprowadzi do tego, ze chrześcijanie sami się wyniszcza nawzajem."
    Jaka nadzieje on przy tym mial, to juz nieistotne. Faktem jest, ze pod jego rzadami chrzescijanie nie byli wyjeci spod prawa i mieli prawo do swego kosciola (lub kosciolow). Takiego prawa wlasnie zabraniano ludziom w Rzymie wczesniej (i pozniej) uzalezniajac od tego, czy sie chrzescijaninem jest czy nie, prawo do obywatelstwa rzymskiego.
    A to, czy chrzescijanie by sie wyniszczyli wzajemnie, zalezalo od samych chrzescijan, a konkretnie od tego jaki typ chrzescijanstwa wsrod nich by przewazyl: tolerancyjny czy nietolerancyjny. Tak nawiasem, jesli Julian uwazal, ze chrzescijanie moga sie wzajem wyniszczyc, to jest to dosc dobitnym, smutnym potwierdzeniem tego, czym stal sie w IV wieku kosciol chrzescijanski: antykosciolem przesladujacym innowiercow jak rowniez chrzescijan nieortodoksyjnych. Ten kosciol z IV wieku nie jest chlubna wizytowka chrzescijanstwa. Chrzescijanie zreszta znacznie pozniej tez sie wzajem wykanczali (protestanci i katolicy), wykanczali cale wspolnoty chrzescijanskie nie pasujace do urzedowego wizerunku ortodoksji. Co poza tym dowodzi, ze nie tyle mono- lub politeistyczny charakter religii wchodzi tu w rachube jako czynnik ksztaltujacy nietolerancje, ale chec tworzenia absolutystycznych hierarchii religijnych pragnacych rzadzic wszystkim i wszystkimi. Zjednoczony pod taka egida kosciol stawal sie zaprzeczeniem samego siebie, swego rodzaju "kosciolem-imitacja" wielokrotnie, nie tylko w ostatnich latach cesarstwa rzymskiego. Totalne zjednoczenie instytucjonalne stanowic bedzie zagrozenie dla swobod ludzkich zawsze, gdy sie pojawi.

    "Nawet Żydzi, zdaje się, poznali się na tej tolerancji Juliana, bo jakoś bez wielkiego entuzjazmu przyjęli jego ofertę odbudowania świątyni (uczynił to po to, by dokuczyć chrześcijanom, bo Żydów też nie znosił)."
    Moze i tak, ale ja osobiscie nie wiem niczego o jakimkolwiek chrzescijanskim cesarzu, ktory by te swiatynie chcial odbudowywac. Wiec jednak 1:0 dla Juliana… A jesli na dodatek chcial ja odbudowac nie znoszac Zydow, to nawet jest 2:0, bo to zadna sztuka byc tolerancyjnym tylko wobec tych, ktorych sie "znosi"…


    Cheers!!!


    [ Odpowiedz ]
    2:0 dla Juliana (do przerwy 1:0)...
    Autor: Sophie dnia 21.06.2004 09:18
    Drogi Michale, polecam na początek moją odpowiedź dla Darka, to tak żeby się nie powtarzać. A teraz przejdźmy do Twoich uwag. Co do niszczenia źródeł przez chrześcijan i Arabów. Częściowo słuszna jest twoja uwaga. Ale tylko częściowo. Jedni niszczyli a drudzy ocalali. Wsród chrześcijan byli tacy jak Firmikus Maternus, który nawoływał cesarza Konstancjusza do niszczenia świątyń pogańskich oraz do zabijania odstępców i heretyków. Był on jednak konwertytą (tacy często są jak to się mówi bardziej papiescy od papieża) i reprezentował tak zwane wulgarne chrześcijaństwo. Byli jednak tacy jak Boecjusz, Kasjodor czy choćby Orygenes (platonik i wielbiciel klasyki greckiej i rzymskiej) a nawet sam Hieronim (miał kiedyś sen, w którym przyśnił mu się Chrystus robiący mu wyrzuty, że nie jest chrześcijaninem lecz cycerończykiem). Co zaś do biblioteki Aleksandryjskiej ... to ta główna spłonęła podczas inwazji Juliusza Cezara na Egipt ( a wiec naprawdę wtedy chrześcijanie i Arabowie nie mieli z tym nic wspólnego). Chrześcijanie i Arabowie przyczynili się za to do zniszczenia Serapeionu, która po katastrofie biblioteki przy Muzeum, przechowywała najcenniejsze rękopisy Biblioteki Aleksandryjskiej, jednak nie odzyskała już nigdy swego dawnego znaczenia. W 391 r. patriarcha Teofil położył kres istnieniu księgozbioru helleńskiego wykonując rozkaz cesarski i przemieniając świątynie pogańskie na chrześcijańskie, zniszczył wówczas częściowo świątynię Serapisa. Kres istnieniu Serapeionu położył najprawdopodobniej kalif Omar, który w 642 r., po zdobyciu Aleksandrii, polecił Arabom spalić wszystkie książki niewiernych.

    „Jaka nadzieje on przy tym mial, to juz nieistotne. Faktem jest, ze pod jego rzadami chrzescijanie nie byli wyjeci spod prawa i mieli prawo do swego kosciola (lub kosciolow)”

    No, nie... O Juliana intencjach pisze wyraźnie Amniamus (dalibóg ocalało jego dzieło, a Amnianus był poganinem niechętnym chrześcijanom i wielbicielem Juliana) więc to nie jest tak, że można je zignorować oceniając całokształt. A co do wyjęciu spod prawa... Wiesz zapewne że zakazał im nauczania, a to było pierwsze z wielu posunięć mające na celu wypchnięcie ich na margines.
    Co zaś do tego zdania Amniama na temat chrześcijan będących dla siebie nawzajem jak dzikie bestie należy niestety tylko zgodzić się i zadumać nad tym smutnym dziedzictwem. No niestety jak się popatrzy na to co wyprawiali chrześcijanie w przeszłości (a i obecnie pewnie też) to trudno się nie zgodzić ze zdaniem Marka Twaina, że „gdyby Chrystus żył w naszych czasach, na pewno nie chciałby być chrześcijaninem”.

    „Moze i tak, ale ja osobiscie nie wiem niczego o jakimkolwiek chrzescijanskim cesarzu, ktory by te swiatynie chcial odbudowywac. Wiec jednak 1:0 dla Juliana… A jesli na dodatek chcial ja odbudowac nie znoszac Zydow, to nawet jest 2:0, bo to zadna sztuka byc tolerancyjnym tylko wobec tych, ktorych sie "znosi"

    Rzecz w tym, że zaledwie grupa Żydów zaakceptowała ten pomysł Juliana. Ortodoksyjni uważali, że warunkiem odrodzenia ich państwa jest upadek cesarstwa rzymskiego i wcale nie chcieli nic od rzymskiego cesarza. Ponadto, jakby to powiedzieć, nie mieli też już takiej pewności, że zarzynanie zwierząt ofiarnych to jest to, co Bogu jest tak bardzo mile. Julianowi to się akurat bardzo podobało w religii Żydów. Hmm... zapewne wiesz, że tę świątynię zaczęto odbudowywać. A ponieważ wydarzyło się trzęsienie ziemi, które zniszczyło zaczątki budowy uznano to jako znak wróżebny i budowy zaniechano (Julian był bardzo przesądny).
    [ Odpowiedz ]