Magazyn Teologiczny Semper Reformanda
* ECCLESIA * SEMPER * REFORMANDA * EST *

 Tematy Magazynu SR  
Biblia
Dokumenty
Teologia
Katolicyzm
Prawosławie
Protestantyzm
Historia Kościoła
Ekumenizm
Debaty o Kościele
Duchowość
Komentarze do Psalmów
Religia - judaizm
Religia - islam
Kościół a nowe idee
Religia i kultura
Kościół w świecie
Kościół zwiastowania

 Wspomóż Ekumenizm.pl  

 Menu Użytkownika  
Login:

Hasło:

Nie masz konta?
Zarejestruj się
(podajesz TYLKO login i adres e-mail)

 Wydarzenia  
Żadnych wydarzeń w najbliższym czasie


 Naucz nas się modlić
 Autor:  Jacek Konarski   
 Data:  17.06.2003 09:03
 Przeczytane:  5594 razy  

Gdy Jezus przebywał w jakimś miejscu na modlitwie i skończył ją, rzekł jeden z uczniów do Niego: „Panie, naucz nas się modlić, jak i Jan nauczył swoich uczniów”. A On rzekł do nich: „Kiedy się modlicie, mówcie: Ojcze, niech się święci Twoje imię; niech przyjdzie Twoje królestwo. Naszego chleba powszedniego dawaj nam na każdy dzień i przebacz nam nasze grzechy, bo i my przebaczamy każdemu, kto nam zawini; i nie dopuść, byśmy ulegli pokusie” (Łk 11, 1-4).



OJCZE

Każdy człowiek, który zwraca się do Boga „Ojcze”, jest człowiekiem religijnym. Trzeba uściślić, że tylko ten, kto mówi do Niego „Ojcze”, jest człowiekiem religijnym, a nie tylko filozofem religii, czyli kimś, kto „nie angażuje się emocjonalnie” w wyznawanie religii. Wezwanie „Ojcze” mówi o relacji z Bogiem i to relacji bardzo głębokiej. „Ojcze” można zastąpić wezwaniem „Tato”, „Tatusiu”, „Abba”. Jak nikt nie może zaistnieć bez ojca, tak mówiąc do Boga „Ojcze”, wyznajemy, że wszystko - my sami oraz to, co posiadamy - pochodzi od Ojca, który jest w niebie. Mówiąc „Ojcze” wyrażamy Mu wdzięczność za wszystko. Wezwanie „Ojcze” jest modlitwą każdego człowieka religijnego (jeżeli przyjmuje się, że religia to relacja między Bogiem i człowiekiem), a więc żyda, muzułmanina, hinduisty - dlatego jest wezwaniem uniwersalnym, płynącym z głębi ludzkiego serca, gdzie zostało zapisane przez Niego samego.

OJCZE NASZ

Każdy religijny człowiek uważa, że jego Bóg jest jedynym Bogiem oraz że jego niebieski Ojciec jest jedynym Ojcem wszystkich ludzi. Dlatego woła nie tylko „Ojcze mój”, lecz także „Ojcze nasz”. Każdy religijny człowiek wierzy, że Ojciec kocha go tak samo, jak jego brata, dlatego modlitewne wezwanie „Ojcze nasz” jest dla niego podstawą dla tolerancji wobec wszystkich ludzi, a nawet więcej - są te słowa wymogiem, by kochać bliźniego jak siebie samego. Ponieważ wezwanie „Ojcze nasz” jest modlitwą uniwersalną, to jest również modlitwą ekumeniczną. Boga, którego nazywamy Ojcem, nikt nigdy nie widział. Wtedy, gdy zbliżamy się do Niego poprzez miłość, bardziej Go poznajemy. Zbliżając się do Niego, zbliżamy się do siebie. W ten sposób dokonuje się dialog między ludźmi religijnymi (kochającymi Boga-Ojca), a tym samym między religiami. Kto szczerze mówi „Ojcze nasz” do swego Boga, ten zbliża się do Jedynego Boga i do innych ludzi, choćby byli wyznawcami innych religii, czyli szli do Ojca innymi drogami. 

KTÓRYŚ JEST W NIEBIE

„Przebywanie” w niebie nie przekreśla Bożej obecności na ziemi. Wyrażenie to mówi nam, że Bóg jest transcendentny, to znaczy, że przekracza wszystko, co stworzone, że jest „inny” od wszystkiego, co widzimy i o czym możemy pomyśleć. Słowa „któryś jest w niebie” będące wyrazem religijności monoteistycznej, zdecydowanie przekreślają monizm (panteizm lub teopantyzm), który z kolei wyklucza autentyczną religijność (pojętą jako relację między Bogiem i człowiekiem). Religia pojmowana na sposób monistyczny jest ostatecznie relacją do samego siebie. Jej esencję można by wyrazić w słowach: „Ojcze nasz (mój), którym ostatecznie sam jestem”. Zatem słowa „któryś jest w niebie” dzielą ludzi na religijnych i niereligijnych. Kto jest religijny (kto jest teistą), mówi: „Ojcze nasz, któryś jest w niebie”, natomiast człowiek niereligijny powie: „Bóg jest wszystkim” lub „Ja jestem Bogiem”, albo też „Boga nie ma” (monizm materialistyczny). Tak więc słowa „któryś jest w niebie” są słowami uniwersalnej modlitwy religijnej.

ŚWIĘĆ SIĘ IMIĘ TWOJE

Każdy ojciec ma imię, zatem również Bóg, czyli Ojciec każdego człowieka ma swoje imię. W ten sposób Bóg-Ojciec ma wiele imion (inaczej nazywają Go chrześcijanie, a inaczej hinduiści), a każde z nich stara się wyrazić Jego niezgłębione misterium. Za każdym razem ludzie religijni wypowiadają imiona Boże z miłością. W każdym imieniu nadawanym Bogu człowiek stara się okazać Mu cześć i uwielbienie. „Święć się imię Twoje” znaczy „Ty bądź uwielbiony”. W kulturze semickiej imię obejmowało całą osobę, cały byt, nie było czymś dla niego zewnętrznym, lecz nim samym. Żyd, chrześcijanin, czy hinduista wywyższa Boga, swego Ojca, wypowiadając Jego imię. Różne imiona Boga są imionami Jedynego Boga, który jest dla nas Ojcem. W ten sposób słowa „święć się imię Twoje” są słowami modlitwy uniwersalnej, słowami modlitwy każdego człowieka religijnego, choćby nie każdy je znał - a tym samym wypowiadał - w takiej formie. Gdy kocha  Boga, to tym samym wypowiada te słowa „w duchu i prawdzie”.

PRZYJDŹ KRÓLESTWO TWOJE

Każdy człowiek religijny pragnie, aby on sam i inni ludzie żyli miłością do Boga i miłością wzajemną. W ten sposób pragnie, aby on sam i inni ludzie wypełniali (dwa) przykazania miłości, które tym samym również są przykazaniami uniwersalnymi. Nie ma świętej księgi jakiejkolwiek religii, w której by nie było mowy o miłości do Boga i bliźniego. Czytając te księgi i żyjąc ich treścią ludzie różnych religii wyrażają prośbę: „przyjdź królestwo Twoje”. Wszyscy proszą tego samego Boga. Wszyscy proszą o to samo, chociaż może nie tymi samymi słowami, jednak wszystkie te słowa można sprowadzić do wezwania „przyjdź królestwo Twoje”.

BĄDŹ WOLA TWOJA

Nie ma człowieka autentycznie religijnego, który by nie chciał rozpoznać woli Bożej i wypełnić jej. Jeżeli tego nie pragnie, nie jest człowiekiem religijnym, czyli takim, który pragnie żyć w relacji miłości z Bogiem-Ojcem. Tak więc również te słowa są modlitwą każdego człowieka religijnego, choćby ich w ten sposób na co dzień nie wypowiadał.

JAKO W NIEBIE, TAK I NA ZIEMI

Słowa te nawiązują do wezwania „przyjdź królestwo Twoje”. Gdy przyjdzie królestwo Boże, to na ziemi będzie tak, jak w niebie. Co to znaczy „w niebie”? Nie chodzi przecież o jakieś niebo ponad błękitem, które widzimy w pogodny dzień. „Tak jak w niebie”, to znaczy tak, jak w Bogu; tak, jak ma ostatecznie być, kiedy to relacje międzyludzkie będą takie, jak relacje między Osobami Trójcy Świętej. A dla tego, kto w Trójcę nie wierzy (żydzi, muzułmanie, hinduiści), kiedy człowiek tak będzie kochał Boga, jak jest przez Niego kochany - a to będzie możliwe dopiero wtedy, gdy będzie przebóstwiony. Wtedy będzie kochał Boga Bożą miłością. Tak będzie w niebie, ale starać się mamy o to już na ziemi. Z pewnością święci i to nie tylko chrześcijańscy realizowali ten postulat. W tym miejscu (przestrzeni), którą oni zajmowali, na ziemi było tak, jak w niebie (np. w życiu bł. Pio).

CHLEBA NASZEGO POWSZEDNIEGO DAJ NAM DZISIAJ

„Daj nam chleba” znaczy „podtrzymuj nasz byt, nasze istnienie, nasze życie; nie pozwól nam cierpieć głodu, nie pozwól nam zginąć; pomóż nam znaleźć pracę, z której moglibyśmy się utrzymać”. „Daj nam dzisiaj”, to znaczy dzisiaj, nie jutro. Słowo „dzisiaj” skłania nas do całkowitego zaufania Bogu, wzywa nas do pełnego zawierzenia. „Nie troszczcie się o jutro”. Taka postawa nie przekreśla oczywiście jakiegoś planu na przyszłość. Plan musi być, ale wszystko z poddaniem Bogu w przeświadczeniu, że to On jest dawcą wszelkiego dobra („chleba”) dla nas DZISIAJ i tak też będzie jutro. I znowu nie ma religii, która by nie uczyła takiego zdania się na Boga, takiego zaufania Mu, co znaczy, że sam Bóg uczy wyznawców różnych religii poprzez ich proroków i nauczycieli takiej właśnie postawy. Nie ma człowieka religijnego, który by nie prosił Boga o chleb, co znaczy, że słowa „chleba daj nam dzisiaj” są słowami modlitwy uniwersalnej.

I ODPUŚĆ NAM NASZE WINY

Nie ma człowieka religijnego, który nie czułby się winnym przed Bogiem-Ojcem. A jeżeli uważa się za niewinnego, nie jest człowiekiem religijnym. Wszystkie religie mówią o „upadku”, „odejściu”, „niewiedzy”, której przeciwieństwem jest „wiedza”, wyrażająca się na co dzień w świętości życia. W „punkcie wyjścia”, czyli w chwili obecnej nie jesteśmy świętymi (nawet święci tak o sobie myślą), w związku z czym, jeżeli nie jesteśmy zakłamani, spontanicznie rodzi się w naszych sercach wołanie: „Odpuść nam nasze winy”. Wobec Boga - mówi każda autentyczna religia - nikt nie jest bez winy, to znaczy, że nikt nie kocha Boga tak, jak powinien. Tak więc i te słowa wyrażają uczucia każdego człowieka religijnego, obojętne czy jest żydem, chrześcijaninem lub muzułmaninem.

JAKO I MY ODPUSZCZAMY NASZYM WINOWAJCOM

Religia, w której centrum nie ma przebaczenia, nie jest religią. Bez przebaczenia - choćbyśmy się mogli pochwalić innymi wartościami duchowymi w nadmiarze - nie ma również chrześcijaństwa. Przebaczenie jest najbardziej miarodajnym testem dla religijności. Chcielibyśmy, żeby Bóg nam przebaczył, wierzymy, że nam przebacza. Wiemy zatem, jak jest „w niebie”, tzn. w Bogu, w Jego relacji do nas. Wiemy, że nam przebacza. A ponieważ na ziemi ma być tak, jak w niebie, więc trzeba przebaczyć. Nie ma innego wyjścia. Owszem, jest, ale nie jest to rozwiązanie religijne. Niektóre „duchowości” oferują różne techniki zapominania, wypierania świadomości krzywdy, co nie ma nic wspólnego z przebaczaniem. Skoro religia jest relacją z Bogiem (a w konsekwencji także z człowiekiem), to takich duchowości nie można uważać za religijne. Nawet używanie słowa „duchowość” nie jest tu na miejscu, gdyż duchowość, czy życie duchowe to to, co czyni w nas Duch Święty, Duch Boży, czyli Bóg. Bóg właśnie uzdalnia nas do przebaczenia, a ponieważ takie działanie nie prowadzi do przebaczenia, nie ma w nim Ducha, nie ma w nim Boga. Nie jest to więc życie duchowe. lecz jakaś technika psychologiczna. Dlaczego mamy przebaczyć bliźniemu i dlaczego jest to test dla naszej religijności? Bo bliźni jest dla nas bardziej realny, niż Bóg. Jeżeli ktoś nie kocha brata, którego widzi - pisze św. Jan - nie może kochać Boga, którego nie widzi. Czy to znaczy, że gdy nie przebaczymy bliźniemu, to i Bóg nam nie przebaczy? Ależ nie! Bóg już przebaczył wszystko każdemu z nas. Jednak brak przebaczenia bliźniemu uniezdalnia nas do przyjęcia Jego przebaczenia. Słońce zawsze jednakowo świeci, tylko ziemia może się przed jego działaniem zasłonić chmurami. Bóg nas zawsze jednakowo kocha, co znaczy, że nam nie ma nic do przebaczenia. My jednak możemy się przed tą miłością zasłonić złem, którego najbardziej obfitym źródłem jest brak przebaczenia bliźniemu. Patrząc na to w ten sposób rzeczywiście wszystko od nas zależy. Jeżeli nie przebaczymy (jeżeli bliźniemu nie pozwolimy doświadczyć od nas miłości), to i my nie doświadczymy od Boga miłości. Również od nas zależy to, czy poprosimy Boga o zdolność do przebaczenia bliźnim. Tak więc rzeczywiście wszystko w tym względzie od nas zależy, a Bóg chce, żebyśmy zawsze bezwarunkowo przebaczali, co z pewnością nie jest tylko wymogiem religii chrześcijańskiej. Tak więc i to wezwanie modlitwy „Ojcze nasz” ma charakter uniwersalny.

I NIE WÓDŹ NAS NA POKUSZENIE

Gdyby to wyrażenie potraktować dosłownie, to prawda w nim wyrażona byłaby szokująca. Bóg przecież nie wodzi nas na pokuszenie, nie wystawia nas na działanie zła, nie zachęca do jego czynienia. Każdy z nas doświadcza pokuszenia, z drugiej zaś strony wierzymy, iż „wszystko jest pod kontrolą” Boga, wszystko od Niego zależy, wszystko pochodzi z Jego ręki, zarówno dobro, jak i zło (dobra Bóg pragnie, a zło dopuszcza, nie chcąc odbierać człowiekowi daru wolności), zatem prośba o uchronienie nas przed złem, kierowana do Boga, ma głęboki sens. Nie ma człowieka, który by nie był wystawiony na pokuszenie. Tylko człowiek niereligijny nie jest tego świadomy. Religie mówią też, że pokusy mają swe źródło poza nami i oczywiście poza Bogiem. Bóg natomiast ma moc obronić nas przed działaniem pokus i samego kuszącego. Różnie nazywamy Boga i różnie nazywamy diabła, lecz wspólnie prosimy o pomoc do walki z pokusami, do walki z uosobionym złem, dlatego „nie wódź nas na pokuszenie” jest również modlitwą uniwersalną.

ALE NAS ZBAW ODE ZŁEGO

Ode złego znaczy od tego, co jest złe, oraz od tego, który jest zły, czyli od diabła. Źródłem religii jako relacji z Bogiem jest oczywiście Bóg, natomiast doświadczenie nie-zbawienia, doświadczenie działającego na nas zła bardzo tę relację z Bogiem umacnia. Kogóż mamy prosić o pomoc w wyzwoleniu się od zła, jak nie Boga, który jest źródłem najwyższej mocy, jak nie Ojca, który nas kocha. Każdy człowiek szukając realnej pomocy, ostatecznie odwoła się do Boga, zatem i to wezwanie ma charakter uniwersalny.

Dlaczego „Ojcze nasz” jest modlitwą uniwersalną? Po pierwsze dlatego, że modlą się nią wszyscy chrześcijanie, którzy są obecni na całym świecie. Po drugie dlatego, że jest to modlitwa Kościoła powszechnego, a więc uniwersalnego, Kościoła, który - jako powszechny - jest przeznaczony na duchowy dom dla wszystkich, choćby jeszcze do tego domu nie weszli, a tym samym nie odmawiali „Ojcze nasz”. Po trzecie modlitwa ta jest uniwersalna, ponieważ jest wpisana w naturę człowieka, która to jest naturą religijną. Ta religijność naszej natury w każdym człowieku wydaje owoc w postaci modlitwy „Ojcze nasz”, choćby nie była ona wypowiadana w takiej właśnie formie. Jednak treść każdej modlitwy zawsze można sprowadzić do któregoś wezwania „Ojcze nasz”. Gdyby porównać tę modlitwę do jakiejś drabiny, to idąc po jej szczeblach można dojść do Boga, a tym samym zbliżyć się do siebie, aby w ten sposób była „jedna owczarnia i jeden pasterz”.




 Odnośniki  
  • Więcej autorstwa Jacek Konarski
  • Więcej z sekcji Duchowość

  •  Opcje Artykułu  
  • Wyślij Znajomemu
  • Wersja Do Wydruku


  • Naucz nas się modlić | 0 komentarzy | Załóż Konto
    Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.