Wpływ wypraw krzyżowych na relacje miedzy Kościołem Wschodnim a Zachodnim: Konflikty prowadzące do rozłamu - część IV

27.12.2006 16:29

Zamieścił: aquin

Około roku tysięcznego literatura zachodnia przedstawiała społeczeństwo według nowego schematu, który szybko zyskał sobie uznanie. Na społeczeństwo składa się lud trojaki: duchowni, wojownicy, chłopi. Te trzy kategorie różnią się od siebie i uzupełniają wzajemnie, każde potrzebuje dwóch pozostałych. Ich całość tworzy harmonijne ciało społeczne.

W poemacie Leona Adalberta czytamy: „społeczeństwo wiernych tworzy jedno jedyne ciało; ale państwo składa się z trzech ciał. Bo prawo ludzkie odróżnia dwie klasy: szlachta i poddani (...), ci pierwsi są wojownikami, opiekunami Kościoła, są obrońcami ludzi wielkich i małych (...), a równocześnie sobie zapewniają bezpieczeństwo. Inną klasą, jest klasa poddanych: to nieszczęśliwe plemię cokolwiek ma – ma za cenę swego trudu. (...) poddani dostarczają wszystkim wszystkiego (...). Widzimy jak król, szlachta, prałaci, stają się niewolnikami swoich niewolników (...).” A więc „dom boży uważany za jeden jest podzielony na trzy części: jedni modlą się, drudzy walczą, inni wreszcie pracują.” [1]

Struktura ta jest istotą wieków średnich, a poemat uzmysławia nam, czym był lud trojaki; w którym znajdowali się chłopi – utożsamiani często z laboratores – warstwa reprezentująca raczej najwyższe klasy: duchownych i rycerzy oraz wyższą klasę gospodarczą. Na kanwie tego ujęcia rodzi się pytanie, co znaczy trójdzielność funkcjonalna? Przede wszystkim, w jakim pozostaje stosunku do trzech funkcji, albo raczej klas, które ją reprezentują? Trafnie stwierdzono, że ten schemat miał utrzymać rządzących i pracujących pauperiores qui manibus laborant w poddańczym posłuszeństwie.

Gdy spróbujemy dotrzeć do indywidualności ludzi średniowiecza, szybko przekonamy się, że każda jednostka przynależy do grupy albo wspólnoty, ale jak się zdaje jednostka w wiekach średnich bardzo rozpuszcza się niż utwierdza w tej grupie. Dlatego przynależność do grupy jest źródłem życia, materialnego i duchowego. Jednostka jest uwikłana w sieć, podporządkowań względem kasty, władcy, duchowieństwa i tu odzwierciedla się zasada: wasal, senior.

W średniowieczu osoba – jednostka należy do rodzin. Rodzin szeroko rozumianych; patriarchalnych albo plemiennych, rządzona przez głowę, która w myśl współczesności niweczy jednostkę, narzucającą jej, tym samym często wolę zbiorowej społeczności. Ten ciężar grup rodzinnych znany jest w odniesieniu do klasy rycerskiej, gdzie ród narzuca sposób życia, a także obowiązki. [2]

W łonie owej struktury społecznej łatwo jest określić jakie miejsce zajmowali chłopi – homo de potestate – czyli poddani żyjący z pracy rąk i płacący daninę panu i Kościołowi.

Urozmaicony świat średniowieczny uwypukla struktury, w których uczestniczył i odgrywał najistotniejszą rolę Kościół. On to nawoływał do jedności, spójności społeczeństwa, które musiało być jednym corpus, którego członki stanowiły rozmaite kategorie feudalne, podległe jednej głowie – papieżowi.

W rzeczy samej owo ciało miało dwie głowy cesarza i papieża. Papież jawi się jako głowa społeczności wierzących, a cesarz sprawuje władzę jedynie doczesną i to w określonym państwie. System społeczny czasów średnich umiejscawia w piramidzie feudalnej kobietę. Oczywiste jest, że pozycja kobiety była niższa niż mężczyzny. W tym społeczeństwie rycerskim, męskim, którego byt był nieustannie zagrożony, kobieta traktowana jest specyficznie, a płodność była bardziej przekleństwem niż błogosławieństwem. Wydaje się, że ludność średniowiecza niewiele zrobiła, aby poprawić pozycję społeczną kobiety. Obarczano ją ciężarem odpowiedzialności za grzech pierworodny. Zaś wśród rozmaitych szatańskich pokus – ona postrzegana była często jako wcielenie zła. [3]

Pogarda, z jaką średniowiecze traktowało kobietę, ma swój wymiar. Przede wszystkim, choć jest ona mniej pożyteczna w średniowiecznym społeczeństwie, jednak odgrywa w gospodarce rolę bynajmniej nie błahą – niezależnie od obowiązku rodzenia dzieci. W klasie chłopskiej nie tylko zajmuje się gospodarstwem domowym, ale wraz z mężczyznami pracuje na roli, którą chłop w nagrodę dzierżawi od pana. W klasie wyższej zajęcia kobiety, choć bardziej szlachetne, też mają charakter użyteczności gospodarczej. To one rządzą w czeladziach w gineceach,[4] gdzie powstają wytwory rzemiosła: tkaniny, dywany, hafty. Mówiąc prozaicznie – są to robotnice z grupy pańskiej.

Widzimy jasno, że lud trojaki był z sobą nierozłączny i można go porównać do fizjonomii człowieka: głowa – umysł, kontroluje całe ciało, nogi utrzymują corpus w równowadze, ręce wykonują wszelkie prace. Każdy z owych członków ma do spełnienia swoją misję. Członkom tym można przypisać poszczególne stany. I tak Kościół jest głową sprawującą rolę strażnika sumień, rycerstwo –  nogami, pełniącymi rolę obrońcy, plebs – rękoma pełniący rolę pracownika.

Przeludnienie Europy Zachodniej

W dziejach człowieka, jak i społeczeństwa rozstrzygające jest dzieciństwo. Między X i XIII stuleciem powstały dzieła, które formułują i decydują o istocie przyszłej struktury umysłowości i mentalności przeciętnego obywatela średniowiecznej Europy. Zachód tego okresu boryka się z wieloma problemami, które nie pozostały bez wpływu na dążenia ekspansyjne ówczesnej Europy Zachodniej. Pierwszą bezpośrednią przyczyną był przyrost ludności, która podwoiła się zapewne między X a XIII stuleciem. „Według J.C.Russela ludność Europy zachodniej z 14,7 milionów około roku 600 wzrosła do 22,6 w 950 roku i do 54,4 milionów przed wielką zarazą z 1348 roku”. [5] „Natomiast według M.K Bennetta dla całego terytorium Europy wzrost wynosił z 27 milionów około roku 700 do 42 milionów w roku 1000 i 73 milionów w roku 1300”.[6]

Rozwój demograficzny był decydującą przyczyną ekspansji świata chrześcijańskiego. Warunki feudalne i jego sposoby oddziaływania na ludzi, mogły pobudzić pewien postęp, ale ów postęp był na poziomie średnim nie pozwalającym na jakościowy wzrost, wystarczający do zaspokojenia powstałych potrzeb ze względu na wzrost ludności. Wydajność i jakość dóbr odżywczych wzrastała słabo, a feudalna struktura wyzysku wykluczała produkcję rzeczywiście intensywną. Wyjściem z tej sytuacji było szukanie nowych terenów uprawnych. Powstał intensywny ruch karczowania lasów, a nowe pola były wykorzystywane do zasiewu. Równocześnie do tej ekspansji wewnętrznej, powstała idea poszukiwania na zewnątrz nowych terenów.[7] Wydaje się, że do tej drugiej koncepcji przywiązywano więcej uwagi, bowiem orężne zagospodarowanie nowych ziem wydawało się łatwiejsze od pokojowego. W ten sposób powstała dwukierunkowa ekspansja, a jej wynikiem było przesunięcie granicy świata chrześcijańskiego w Europie i organizowanie dalekich wypraw do krajów mahometańskich. Ogromnie ważna była tu żądza ziemi, bogactwa, stanowiąca przemożną przynętę.

Niewątpliwie idea zagospodarowywania ziem poza granicami Europy wydała się środkiem zaradczym na przeludnienie, zarówno rycerzy jak i chłopów. Zaludnienie i braki żywnościowe pobudziły ludność do działania, a chęć szybkiego wzbogacenia się doprowadziła do wyprawy poza granice Zachodniej Europy. Przeludnienie było pośrednią przyczyną wypraw krzyżowych, to ono w dużej mierze wpłynęło, na to, że ludność na wezwanie papieża i swych panów odpowiedziała pozytywnie i wyruszyła walczyć o wolność chrześcijan, a przy tym okryć się sławą i zdobyć majątek.

Sytuacja rycerstwa

Jednym z najistotniejszych elementów wieków średnich było rycerstwo. Rycerz musiał być dobrze urodzony, tzn. pochodzić ze znakomitego rodu. Rycerzem można było stać się za szczególne osiągnięcia bojowe. Można było także zostać nim – i to zdarzało się dość często – w związku z rozrostem miast i wzrostem ich znaczenia. Rycerz epoki średniowiecza był wizerunkiem siły i urody. Urodę tę zwykle podnosił strój świadczący o zamiłowaniu do złota i drogich kamieni. Nie byle, jaka musiała być także zbroja i uprząż. Siła, jaką się odznaczał, pomagała mu w dźwiganiu zbroi ważącej około 60 kilogramów.[8]

Rycerz średniowiecza uwikłany był w struktury rodowe. Ród wydaje się odpowiednikiem stadium rodziny patriarchalnej, której podstawą jest utrzymanie i rozsławienie wspólnej ojcowizny. Osobliwość rycerstwa, rodziny patrylinearnej polega na tym, że funkcje militarne i osobiste zasadzają się na nadrzędnej wierności. Organizacje rodowe nie powodują spadku napięć, ile prowokują do dramatu. Najczęstszy pośród tych napięć – to rywalizacja między braćmi, gdyż władza nie jest zastrzeżona tylko dla pierworodnego, ale przypada temu, którego wodzowskie zapędy zostaną uznane przez innych. To uznanie często było niedomówione, zmieniane. W feudalnych rodach rycerskich zjawisko rywalizacji jest czymś powszechnym i normalnym, a współzawodnictwo i nienawiść między walczącymi podsycały osoby trzecie.[9]

Rody rycerskie wydawały także Kainów – wyrodnych synów, zdrajców ojczyzny. Od rycerzy wymagano, by byli zapatrzeni w swoją sławę. Szlacheckie pochodzenie pisze Teofrast, „ma to do siebie, że człowiek, któremu przysługuje, jest bardziej chciwy sławy niż inni.” [10] Współzawodnictwo rycerstwa w ustalaniu swego prestiżu w ramach wojującej elity prowadziło do satysfakcji, aczkolwiek wszyscy rycerze mieli być sobie równi. Idea pierwszeństwa nie staje na przeszkodzie solidarności, która uwydatniała się najczęściej podczas wojen.

Epoka średniowiecza to czas poszukiwania sławy przez rycerzy, a owej sławy mogła dostarczyć tylko wojna. Ona była tym, która rozwiązywała problemy rodowe przyczyniając się do opuszczania rodzinnych stron i osiedlania się na terenach podbitych tam gdzie rycerz postanowił szukać sławy, chwały i domu. Sytuacja średniowiecznego rycerstwa, ich problemy, związane są nieubłaganie z ideą krucjat. Należy postawić pytanie: kto mógł najwięcej zyskać na krucjatach? Czy Kościół? Czy może przeciętny obywatel, pragnący za wszelką cenę bronić chrześcijaństwa przed niewiernymi? A może rycerstwo i panowie? W tym wypadku najwięcej zyskali ci, którzy szukali nie dusz i chwały Kościoła, ale sławy i pieniędzy.

Gospodarka średniowiecznej Europy

Wśród konstytutywnych elementów modelu świata każdego społeczeństwa znajdziemy koncepcję własności, bogactwa i pracy. Jakkolwiek są to pojęcia polityczno-gospodarczo–ekonomiczne, stanowią one równocześnie kategorie moralne i światopoglądowe. Zarówno praca i związana z nią gospodarka, jak też bogactwo mogą cieszyć się wysoką lub niską oceną, a ich rola w życiu człowieka może być również pojmowana różnorako. [11]

Działalność gospodarcza stanowiła składową część praktyki społecznej, współdziałania człowieka ze światem i twórczego, wzajemnego oddziaływania. Była odbiciem życiowego nastawienia społeczeństwa, dlatego też rekonstrukcja kategorii pracy ma istotne znaczenie dla zrozumienia klimatu panującego w społeczeństwie średniowiecznym. [12]

Średniowiecze od samego początku ustaliło swój stosunek do gospodarki; był on całkowicie odmienny od stosunku świata antycznego. Ideałem starożytności był człowiek zaabsorbowany działalnością w życiu społecznym, politycznym, kulturowym, dlatego też teorie ekonomiczne sprowadzały się do pytania: jaki rodzaj własności zapewnia najlepszy byt obywatelom? Natomiast celem gospodarki średniowiecznej było umożliwienie ludziom przetrwania. Szerszych celów gospodarka ta nie posiadała. Jeśli zaś pozornie przekraczała zaspokojenie potrzeb, to może się tak wydawać dlatego, że minimum egzystencji jest na pewno pojęciem socjo-ekonomicznym, a nie jedynie materialnym. Zawartość tego pojęcia jest inna dla różnych warstw społecznych.

Gospodarka średniowiecza jest w swej istocie rolnicza. Jej bazą jest ziemia, która dostarczała tego, co niezbędne. [13] To zaspokajanie minimum egzystencji stanowiło tak dalece podstawę średniowiecznej gospodarki, że gdy tylko ukształtował się system feudalny można było zauważyć wyraźną dążność do osadzenia każdej rodziny chłopskiej jako jednostki socjo – ekonomicznej na takim samym, typowym kawałku ziemi mogącym wyżywić rodzinę.

Dla warstw wyższych pojęcie minimum egzystencji zawierało w sobie zaspokojenie potrzeb większych, musiało pozwolić na stan życia odpowiedni do pozycji, by się nie zdeklasować. Ich minimum było w drobnej cząstce zaspakajane przez zagraniczny import, w całości zaś przez prace mas. Celem tej pracy nie był postęp gospodarczy, ani indywidualny. Praca ta obok celów religijnych i moralnych jak unikanie gnuśności, będącej drzwiami, przez które wchodzi diabeł, pokuta za grzech i umartwienie, cel gospodarczy miał tylko jeden: zapewnić minimum egzystencji sobie i ubogim, nie zdolnym na siebie zapracować. [14] Jest rzeczą zupełnie normalną, że wszystkie kategorie średniowiecznego społeczeństwa podlegały silnym naciskom ekonomiczno-gospodarczym, których wynikiem, jeśli nie celem, było przeciwstawienie się wszelkiej akumulacji zdolnej dać początek gospodarczemu postępowi.

Chłopi byli ograniczeni przez panów do minimum życiowego, zabierających należne im świadczenia z produktu chłopskiego – pracy w formie renty feudalnej i przez Kościół, zbierający swe należności w formie dziesięciny. Arystokracja świecka użytkowała swe nadwyżki na darowizny, jałmużny, okazując hojność w imię chrześcijańskiego ideału miłosierdzia i rycerskiej szczodrobliwości. Godności, honory wielkich panów polegały na wydawaniu majętności bez rachunku. A hojność i ubóstwo wspólnie działały ręka w rękę, paraliżując średniowieczną gospodarkę. [15] Stąd też nie dziwi fakt czynnego udziału społeczeństwa średniowiecznego w krucjatach – zainicjowanych przez Kościół.

Świat średniowieczny wytworzył daleko idące różnice. Były one wynikiem struktury gospodarczo – ekonomicznej zbudowanej na antagonizmie klasowym, na politycznej i społecznej dominacji feudalnych właścicieli ziemskich nad zależnym chłopstwem.[16] Podstawą gospodarczo – ekonomiczną była wielka własność świeckich panów i Kościoła oparta na pracy drobnych chłopów i rzemieślników.

Chrześcijaństwo sankcjonowało istniejące normy ekonomiczne, lecz jego stosunek do gospodarki był dość kontrowersyjny. Ojcowie Kościoła wielokrotnie wskazywali, że pierwsi rodzice nie tylko nie znali ekonomi i pracy, lecz także własności. Dopiero chciwość ludzka, będąca następstwem grzechu, doprowadziła do ustanowienia praw handlowych, gospodarczych, ekonomicznych, a w konsekwencji  do powstania własności prywatnej.

Tak, więc własność i jednostkowe władanie powoduje upadek człowieka. „Dlatego pierwszym i podstawowym osiągnięciem miłości doskonałej jest dobrowolne ubóstwo.”[17] Dla przeważającej większości społeczeństwa feudalnego wypełnienie przykazania ubóstwa było praktycznie niewykonywalne. Doskonale rozumiał to kler. Dla istnienia społeczeństwa jako całości, posiadanie własności prywatnej było niezbędne, a chciwość doprowadziła do powstawania z tego tytułu niuansów, a w konsekwencji do konfliktów i wojen. Duchowieństwo nie potępiało posiadania własności, ale ich nadużywanie. Święty Tomasz nauczał, że: „niesprawiedliwie byłoby twierdzić, że człowiek nie powinien mieć żadnego dobytku.”[18] 

U podstaw pazerności leży pewien model człowieka wypracowany przez społeczność średniowieczną. Człowiek tego okresu to bohater, którego należy naśladować to ktoś hojny, dbający o ubogich. Przy pomocy elemosyny[19] bogaty mógł ratować się przed potępieniem. Również Kościół w fakcie istnienia bogactwa i ubóstwa doszukiwał się wzajemnego związku: bogaci zastali stworzeni dla ratowania biednych – biedni dla ratowania bogatych. Zgodnie z panującymi warunkami wszystko było podporządkowane jednej ekonomi: bierz i daj, a to z kolei prowadziło do grzechu chciwości zarówno jednych jak i drugich.

Bezpośrednie przyczyny wpraw krzyżowych. Najazdy muzułmanów

Pewnego lutowego dnia 638 roku kalif Umar wkroczył do Jerozolimy, jadąc na białym wielbłądzie. Odziany był w szaty ohydne i brudne, a zanim szła armia niechlujnych, ale zadziwiająco zdyscyplinowanych żołnierzy. [20] Chrześcijaństwo wschodnie tym razem bez skrępowania poddało się panowaniu arabskiemu. Trudno uwierzyć, że Bizancjum nie ruszyło na pomoc Ziemi Świętej jak za czasów perskich. Cała okolica Jerozolimy przeszła w ręce Arabów, miasta Syrii i Palestyny padły ich łupem.

Najbliższa armia cesarska była w Egipcie, a w Cezarei Nadmorskiej był jedynie mały garnizon, osłaniany przez flotę bizantyjską. Zahamowanie dezintegrujących Arabów na wschodzie nie było już w mocy Cesarstwa Wschodniego. Arabowie rozsądniejsi od Persów rychło wybudowali flotę pozbawiając Cesarstwo Bizantyjskie największego atutu – hegemonii morskiej.[21] Spoglądając w dzieje – historię, rodzi się pytanie jak doszło do powstania siły, która przetrwała aż do naszych czasów? Czy może z woli niebios? A może ktoś poszukiwał przestrzeni życiowej? A może  niepospolity geniusz znalazł grunt wprost idealny?

Błyskawiczna kariera awanturników na Wschodzie była zjawiskiem dość powszechnym, ale w periodyzacji proroka Mahometa, widzimy coś nadprzyrodzonego. Pochodził on ze świętego miasta Mekki, był ubogim krewnym możnego klanu Kurajszytów.[22] Doktryna którą wypracował Prorok stała się łatwiejsza do przyjęcia przez kogoś kto szukał prostej nauki o Bogu. W roku 632 był nie tylko przywódcą religijnym, ale całkowitym panem Arabii i przywódcą armii, a niezwykłe dzieło – Księga Święta Koran gwarantował trwałość nowego ładu. Mahomet – Prorok, stworzył maksymy i przypowieści oraz pełny kodeks prawa. Było to na tyle proste, że przemawiało w sposób zrozumiały do współczesnych Arabów i na tyle uniwersalne, iż spełniało wymagania wielkiego imperium, które zbudowali następcy Mahometa.

W 634 roku po Abu Bakarze przywództwo objął Umar, który posiadał ogromną chęć budowania imperium w stylu Proroka Mahometa. 20 sierpnia 636 roku nad rzeką Al – Jarmuk stoczono bitwę z wojskami Cesarstwa Bizantyjskiego, która otworzyła drogę do zdobycia Palestyny i Syrii. Zwycięstwo muzułmanów było druzgocące. Trityrios i Wahan polegli. Zginęła prawie cała armia cesarska.[23] Arabowie szybko opanowali cały kraj.

Heretycy chrześcijańscy między innymi; monofizyci, arianie, szybko podporządkowali się nowej władzy, żydzi zaś udzielali muzułmanom czynnej pomocy. Do stawienia oporu przygotowywały się tylko dwa miasta Palestyny, Cezarea i Jerozolima. Po nadejściu informacji z pod Al–Jarmuk, że wojska bizantyjskie poniosły klęskę, patriarcha Sofoniasz zgromadził wszystkie święte relikwie i odesłał je do Konstantynopola. Jerozolima broniła się ponad rok, a Cezarea i Dara padły w 639 roku. W tym samym czasie muzułmanie pokonali dawnego rywala Bizancjum – Persję. W grudniu 639 roku muzułmanie pod wodzą Arm Ibn al–Asa wyruszyli do Egiptu i na początku 640 roku wkroczyli do twierdzy Peluzjum. Następnie ruszyli na Babilon, gdzie stacjonował silny garnizon cesarski. W sierpniu tegoż samego roku Bizantyjczycy musieli wycofać się do cytadeli w Starym Kairze, która broniła się do kwietnia. A w tym samym czasie mahometanie zajęli Górny Egipt.

Po upadku Babilonu Arm poszedł w kierunku Aleksandrii przez Al–Fajum, które namiestnik, z całym wojskiem uciekając, oddał bez walki. W październiku Cyrus podpisał z Armem kapitulację Aleksandrii. W 644 roku Amr popadł w niełaskę i został odwołany do Medyny. Z Konstantynopola wyruszyła drogą morską armia, która na początku z łatwością odzyskała Aleksandrię i pomaszerowała na Al–Fusta, nową stolicę kraju założonego przez Amra. Wówczas Amr za zgodą Medyny powrócił i pobił armię cesarską. Dowódca cesarskich wojsk Ormianin Manuel, wycofał się do Aleksandrii, ale zrażony niechęcią ludności chrześcijańskiej wycofał się i odpłynął do Konstantynopola. Cesarstwo straciło Egipt na zawsze.

Do 700 roku cała Afryka rzymska znalazła się pod panowaniem Arabów. W 711 roku zajęli Hiszpanię, a już od 717 roku ich imperium ciągnęło się od Pirenejów po Indie środkowe. [24] Wojownicy muzułmańscy próbowali nawet skruszyć mury Konstantynopola. [25] Potęga arabska rozwijała się prężnie, a cesarstwo ulegało stopniowej degradacji. Jednak za czasów Bazylego II Bizancjum odrodziło się i w połowie XI wieku pokój we wschodniej części Morza Śródziemnego zapewniony został na wiele lat. Dwa mocarstwa w tym czasie dominują na tym obszarze, Egipt Fatymidów i Bizancjum.

Jak wynika z ówczesnych kronik Cesarstwo Wschodnie zwraca szczególną uwagę na potęgę mahometan. Samanidzi zmuszeni byli ustąpić wielkiemu Mahmudowi Ghaznawidzie, który w pierwszym dziesięcioleciu XI wieku wybudował potężne państwo. [26] Tymczasem tureccy żołnierze najemni, rozchodzili się po świecie muzułmańskim, podobnie jak Normanowie po chrześcijańskim. Wśród poddanych Ghazawidów znajdował się klan Ogusów zwanych Seldżukami. Już za panowania Bazylego II, gdy Seldżucy znajdowali się pod panowaniem Ghazawidów, dokonywali najazdów w głąb Armenii i właśnie dla zabezpieczeniem się przed turecką agresją cesarz zainicjował stopniową aneksje tego kraju. Gdy w 1046 roku Bizancjum zadało im klęskę na przedpolu Erzerumu, wówczas Turcy skupili się na dręczeniu sprzymierzeńca cesarstwa – Gruzji. W 1052 roku spustoszyli Kars, a w następnych latach 1056/1057 ponownie atakowali Armenię.

Nastał rok 1059. Wówczas to wojsko tureckie pierwszy raz wdarło się w głąb cesarstwa docierając do miasta Sebasta. [27] Po śmierci Tughril Beg w 1063 roku na tron wystąpił Alp Arslan bratanek zmarłego. W obawie przed sojuszem Cesarstwa Bizantyjskiego z Fatymidami, postanowił najpierw zabezpieczyć się przed Cesarstwem, podbijając Armenię, a następnie rozgramiając fatymidzki Egipt. Najazdy na Bizancjum przybrały na sile. W 1067 roku wojska cesarskie poniosły klęskę pod Meliteną i Sebastą. Następne lata to pasmo tragicznych wydarzeń dla Konstantynopola. Rządy cesarskie zostały zmuszone do działania, ale stan liczebny armii pozostawiał wiele do życzenia, liczba garnizonów zmalała do tego stopnia, że nie była w stanie bronić terenów prowincjalnych przed agresorem. W 1071 roku cesarstwo wykrzesało ostatkiem sił armię, która ruszyła odzyskiwać utracone tereny, jednak 19 sierpnia tego samego roku pod Mantzikert wojska cesarskie pod wodzą Romana Diogenesa poniosły klęskę,[28] a Andronik, widząc upadek rodaków  z resztą wojska udał się na Zachód wiedząc, że następny akt dramatu rozegra się w Konstantynopolu.[29]

Spoglądając w przeszłość widzimy jasno i wyraźnie nową siłę, która wstrząsnęła światem Blisko Wschodnim i jego cywilizacją. Ta siła jak tsunami podporządkowywała sobie ówczesny system geopolityczny, a i również zmusiła mocarstwo wschodnie – Konstantynopol do uznania wyższości w zarządzie społecznościami i ich terytoriami. Wilhelm, z Tyru analizując wydarzenia na Wschodzie stwierdził, że klęski Cesarstwa Bizantyjskiego, a w szczególności ta ostatnia z 19 VIII 1071 roku, uzasadniała ruch krucjatowy, który trwał ponad dwieście lat. Wilhelm dowodzi, że od chwili upadku potęgi cesarskiej i niemożności obrony miejsc świętych uzasadnione jest stanowisko Zachodu i jego działalność na rzecz wypraw krzyżowych.

Twierdzenie Wilhelma może budzić zaufanie, ale nie dajmy ponosić się emocjom i wypowiedziami historyka epoki średniowiecza. Introspektywnie zajrzyjmy w dzieje. Wiemy, że stan cesarstwa był rozpaczliwie tragiczny i tylko człowiek o wielkich zdolnościach, lub głupiec mógł wziąć na swe barki brzemię tak wielkiej odpowiedzialności. Znalazł się taki człowiek. Dziesięć lat później po wielkiej przegranej z pod Mantzikert, wstąpił na tron - Aleksy I Komnen.

Cesarz musiał podjąć decyzję gdzie uderzyć, na wschód, a może na zachód. Wiemy, że ostatni cesarze rządzili rozrzutnie, a bunt prowincji europejskich doprowadził do zmniejszenia dochodów i do skurczenia się cesarstwa.[30]

Aleksy, który od samego początku panowania, dążył do stabilizacji cesarstwa, wiedział, że aby je utrzymać musi wybudować silną armie, a skarb państwa musi być pełen. To drugie udało mu się zrealizować, jednak wojska wyszkolonego zdatnego do walki było ciągle mało. Potrzebował wyszkolonego żołnierza, a gdzie indziej mógł go znaleźć jak nie na Zachodzie.

Niemal aż do upadku 29 maja 1453 roku – cesarstwo Bizantyjskie nękane było ekspansją terytorialną Turków. [31] Zamęt, jaki powstał na Wschodzie, zmusił panujących cesarzy do zawierania traktatów, często niekorzystnych dla Konstantynopola. Dzieje cesarstwa i nawałnica turecka wskazują, że główną przyczyną wypraw krzyżowych nie była wcale, jak uważał Wilhelm z Tyru, niemożność obrony chrześcijaństwa przed niewiernymi, lecz czysta polityka związana z niemocą pokonania potęgi Mahometa.

Sytuacja chrześcijan pod panowaniem mahometan

Chrześcijanie wschodni bez najmniejszego oporu poddali się nowym panom, uważanym za niewiernych. Zresztą, nie mieli innego wyboru. Wyznawcy islamu byli dość tolerancyjni, czym zaskarbili sobie pomoc tzw. sekt chrześcijańskich w walce z cesarstwem, które nie pragnęło ratunku ze strony mocarstw chrześcijańskich.

W wyniku podboju muzułmanów Kościół Wschodni zastygł na swoich pozycjach. Jednak chrześcijanie nie mieli powodów do narzekań na triumf islamu. Czasem jednak dochodziło do prześladowań i kilku upokarzających przepisów, ale mimo to chrześcijanom wiodło się lepiej niż za czasów sukcesji cesarskiej. [32] Panował większy porządek. Handel prosperował rewelacyjnie, a podatki były znacznie niższe. Biorąc pod uwagę to, że w VIII i na początku IX wieku cesarze byli ikonoklastami prześladowcami ikonokladów wcale nas nie dziwi to, że ortodoksi woleli rządy islamistów.

Jednak zmierzch Umajjadów i wojna domowa doprowadziły do powołania kalifatu Abbasydów w Bagdadzie. Tym samym zapanował chaos. Bezwzględni i niekontrolowani przez nikogo namiestnicy uzyskiwali na drodze konfiskaty kościołów haracz, który chrześcijanie musieli zapłacić, by odzyskać świątynie. Zdarzały się również okresy fanatyzmu religijnego muzułmanów, którzy nawracali siłą na islam.

Wprawdzie układ sił zmienił się, gdy Abbasydzi zwyciężyli, ale sytuacja była już zupełnie inna. Nadzór nad administracją prowincjonalną osłabł, na szlakach karawanowych nadal trwała działalność handlowa, ale brakowało rynku, który dawniej stanowił bodziec do rozwoju handlu miejscowego. Abbasydzi, bardziej rygorystyczni niż Umajjadzi, odnosili się do chrześcijań z mniejszą tolerancją. Opierali się także na kulturze nie hellenistycznej, ale starszej od własnej – perskiej. Bagdad leżał na terytorium Sasanidów, a Persowie potomkowie tego królestwa, otrzymywali najwyższe stanowiska w administracji. Była to odmienna polityka niż z czasów Umajjadów. Omajjadzi  przeciwieństwie do Abbasydów zatrudniali chrześcijan, korzystali również w sztuce z wzorców greckich. Ogólnie biorą dwór Umajjadów przejawiał większe zainteresowanie współpracy z chrześcijanami, niż Abbasydzi.

Mimo wszystko chrześcijanom nie żyło się źle; patriarcha Jerozolimy pisząc do patriarchy konstantynopolitańskiego stwierdza: władze muzułmańskie „są sprawiedliwe i nie czynią zła ani gwałtu.” [33] Jedyną grupą chrześcijan, którzy doznawali nieustannych prześladowań byli chrześcijanie czystej krwi arabskiej, jak: Banu Ghassan i Banu Tanuch. Członkowie tych plemion byli albo mordowani, lub w obawie przed śmiercią uciekali do Konstantynopola. Emigracja na terytorium Bizancjum była czymś stałym, a Arabowie nie stwarzali problemów, chyba, że ktoś pochodził z wyżej wymienionych plemion. Przez większy okres panowania abbasydzkiego cesarstwo było zbyt słabe, aby okazać swym współrodakom pomoc. Tymczasem ortodoksi na wschodzie znaleźli nowego protektora w osobie Karola Wielkiego, który zaczął dawać dowody zainteresowania miejscami świętymi, a jego poczynania zostały przyjęte bardzo przychylnie nie tylko przez ortodoksów, ale i przez samych wodzów islamu, którzy poszukiwali sprzymierzeńców przeciwko Bizancjum.

Jednak następcy Karola zaprzepaścili jego dorobek, pozostało tylko wspomnienie i z czasem zrodziło się przekonanie, że Zachód ma pełne prawo do miejsc świętych. [34] Chrześcijanie żyjący w miejscach świętych nie mieli powodów do narzekania, ale nie tylko oni, bo i nestorianie, żydzi, monofizyci nie mieli podstaw do narzekań. Abraham III wołał: nestorianie, prócz Arabów, nie mają innych królów i modlą się za nich, w przeciwieństwie do Greków patriotów, którzy nieustannie czyhają na zgubę mahometan.

W 974 roku wydawało się, że chrześcijanie wschodni znów zapanują nad Ziemią Świętą, palestyńscy ortodoksi czekali, a chrześcijanie, którzy w Fatymidach widzieli swych prawowitych władców, niechętnie spoglądali na przybycie armii cesarskiej, która z rozkazu cesarza pozbawiłaby ich dorobku całego życia. Na szczęście dla nestorian, monofizytów i żydów, a ku rozczarowaniu ortodoksów, Bizancjum zawarło porozumienie z Fatymidami na dziesięć lat, inaugurując tym pokój, który trwał przez najbliższe pół wieku. Kilkadziesiąt lat później w 1027 roku Fatymidzi zezwalają cesarzowi Konstantynowi VIII na odbudowę Kościoła Świętego Grobu i zawierają klauzulę, że wszyscy apostaci mogą powrócić do chrześcijaństwa bez żadnych restrykcji. Dla nadzoru robót urzędnicy cesarstwa mogą spokojnie udać się do Jerozolimy, która, ku oburzeniu muzułmańskich współmieszkańców, zdawała się być rządzona przez ortodoksów chrześcijańskich. [35]

W Jerozolimie jak i w całym państwie muzułmańskim, istniały kolonie zamożnych kupców chrześcijańskich, którzy pozostawali pod bezpośrednią opieką kalifa. A więc w X i połowie XI wieku chrześcijanom palestyńskim wiodło się wyjątkowo dobrze. Władze muzułmańskie odnosiły się do nich sprawiedliwie, a cesarz dbał o ich interesy w granicach swego imperium. Handel był w pełni rozkwitu, rosła wymiana z chrześcijańskim krajami zamorskimi. Nigdy Palestyna i miasta tej ziemi nie cieszyły się tak wielkim bogactwem, a pielgrzymi z Zachodu przywozili hojne dary.

Należy postawić sobie pytanie: skoro chrześcijanom na zajętych terenach przez duchowych synów Mahometa żyło się dość dobrze, a miejsca święte były zabezpieczone przez ortodoksów to, dlaczego chrześcijanie swe działania militarne, argumentowali pobudkami religijnymi? Czy był to wybieg polityczny? A może ciągłe obawy przed rosnącą potęgą islamu?

Pielgrzymki

Pragnienie pielgrzymowania zawsze było głęboko zakorzenione w naturze ludzkiej, a postawienie stopy w miejscu narodzin, śmierci i zmartwychwstania Chrystusa było niejako obowiązkiem każdego chrześcijanina średniowiecznej Europy. [36] Wielka epoka pielgrzymek rozpoczęła się w X wieku. W ciągu tego stulecia Arabowie utracili pirackie posiadłości w Italii i południowej Francji, a flota bizantyjska panowała na tyle na morzu, że handel śródziemnomorski odżył. 

Greckie i italskie statki z przyzwoleniem władz muzułmańskich zaczęły nawiązywać stosunki handlowe z Syrią i Egiptem. Pielgrzymi mogli się spokojnie dostać z Wenecji lub Bari drogą morską do Trypolisu albo Aleksandrii. Jednak większość pątników wybierała drogę lądową przez Konstantynopol, przy okazji oglądając wielkie bogactwo kultury i sztuki, a przede wszystkim relikwie, przesłane z Jerozolimy 638 w obawie przed profanacją. Pielgrzymi bardzo szybko, po zapoznaniu się ze stolicą cesarstwa, udawali się do Palestyny. Tam zaś zarówno Abbasydzi jak i Ichszidydzi oraz Fatymidzi rzadko robili pielgrzymom trudności, traktowali ich na ogół życzliwie, a to, dlatego, że przyczyniali się do wzbogacenia kalifatów muzułmańskich.

Zasady pielgrzymowania nie pozostały bez wpływu na myśl zachodnią. Rosło przekonanie, że miejsca święte mają określoną moc duchową, których błogosławionych skutków doznają osoby odwiedzające. Pielgrzymi wiedzieli, że będą mogli uzyskać nie tylko odpuszczenie grzechów, ale także zapoznać się z kulturą i bogactwem materialnym miejsc świętych. Pielgrzymki odbywały się z reguły z inicjatywy osób prywatnych, jednak na arenie Europy pojawiła się siła, która przejęła inicjatywę organizowania pielgrzymek.

Było nią opactwo w Cluny założone w 910 roku. Mnisi kluniaccy uważali się za sumienie Zachodu. W swoich naukach pochwalali ideę pielgrzymek i pragnęli służyć im praktyczną pomocą. [37] Z początkiem następnego stulecia niemal zawsze pielgrzymki odbywały się pod ich auspicjami. Ich działalność była rozbudowana, używali idei pielgrzymek jako kar kanonicznych  za grzechy. Tym samym rosło przekonanie, że w miejscach świętych można uzyskać przebaczenie Boże.

Zachodnia społeczność w dobie ruchu pątniczego mogła korzystać z pomocy wschodnich braci, ale tylko wtedy, gdy pielgrzymi zachowywali się przyzwoicie. Wówczas ludność cesarstwa witała pielgrzymów gościnnie, użyczając miejsc noclegowych, a nawet organizując darmowe posiłki. Pielgrzymi w samej stolicy Bizancjum mogli skorzystać z Hospicjum Samsona oraz z zakładu Rodosto na peryferiach Konstantynopola, założonego przez mnichów z Clyni.[38] Natomiast w samym Świętym Mieście pielgrzymi mogli zatrzymać się w Szpitalu św. Jana. Do Ziemi Świętej pielgrzymowali możni panowie Ardeche, Arcy, Konrad, biskup Konstancji. Nikt nie zabraniał możnowładcom Zachodniej Europy zabierać zbrojne eskorty, ale tolerowano to do czasu, gdy żołnierze byli trzymani w karbach.

Zapoznając się z historią ruchu pątniczego widzimy, że powodzenie pielgrzymek było umotywowane dwoma czynnikami, a mianowicie; po pierwsze aspekt religijny, po drugie, życie na terenach podbitych musiało być na tyle bezpieczne by bezbronny pątnik mógł poruszać się bez skrępowania i obaw o własną skórę. Szlaki pielgrzymie musiały być na tyle tanie i bezpieczne, że mógł korzystać z niego prosty, niezamożny chrześcijanin. Pielgrzymowanie zależało więc od pokoju i sprawnej administracji muzułmańskiej, a zarazem od gościnności Bizancjum. Tym samym, gdy tylko zachwiała się polityka cesarska za panowania Aleksego I Komena w stosunku do mahometan, wędrówki pątnicze stały się niebezpieczne, a cesarstwo potrzebowało silnego protektora, zaś ruch pątniczy dawał okazję do umotywowania wsparcia militarnego przeciw niewiernym.

Jakub Bartoszewski

[1] J. Le Goff, Kultura średniowiecznej Europy, Warszawa 1994, s. 261.

[2] Por. S. Piekarczyk, W średniowiecznej rzeczywistości, Warszawa 1987, s. 171.

[3] Por. J. Delumeav, Strach w kulturze Zachodu XIV – XVIII, Warszawa 1985, s. 246 – 268.

[4] Pomieszczenia, w których wyrabiano tkaniny na dworach.

[5] Cyt. za J. Le Goff, Kultura średniowiecznej Europy, dz. cyt., s. 75.

[6] Tamże, s. 75.

[7] Por. G. L., Historia Pomorza, Poznań 1972,  s. 238.

[8] Por. R. Mazurkiewicz, Zrozumieć średniowiecze, Tarnów 1994,  s. 203.

[9] Por. W. Łęga, Społeczeństwo i państwo gdańsko – pomorskie,  Poznań 1954,  s. 10.

[10] Por. R. Mazurkiewicz, Zrozumieć średniowiecze, dz. cyt., s.204.

[11] Por. A. Guriewicz, dz. cyt.,  s. 216.

[12] Por. tamże,  s. 216 – 217.

[13] Por. W. Łęga, Obraz gospodarczy Pomorza Gdańskiego w XII i XIII wieku, dz. cyt.,  s. 195.

[14] Por. J. Le Goff, Kultura średniowiecznej Europy, dz. cyt.,  s. 228 – 229.

[15] Por. tamże,  s. 231 – 232.

[16] Por. K. Marks i F. Engels, Dzieła, t. I, Warszawa 1960, s. 542.

[17] Tomasz z Akwinu, Suma Teologiczna, II, 2, kwestia 186.

[18] Tamże,  kwestia 66.

[19] Elemosyna – jałmużna.

[20] Por. S. Runcimian, Dzieje wypraw krzyżowych, t. I,  dz. cyt., s. 17.

[21] Por. tamże, s. 17.

[22] Por. M. Banaszak, Historia Kościoła Katolickiego, Warszawa 1986, s. 257.

[23] Por. S. Runcimian, Dzieje wypraw krzyżowych, t. I, dz. cyt.,  s. 29.

[24] Por. tamże, s.30.

[25] Por. tamże,  s. 31.

[26] Por. M. Banaszek, Historia Kościoła Katolickiego, dz. cyt., s 261 – 262. 

[27] Por. S. Runcimian,  Schizma wsch., dz. cyt.,  s. 62 – 67.

[28] Por. P. Pierrard, Historia Kościoła Katolickiego, Warszawa 1981,  s. 111.

[29] Por. P. M. Holt, Bliski Wschód od Wypraw krzyżowych do 1517,  Warszawa 1993, s.11 – 36.

[30] Por. J. Dobraczyński, Doba krucjat, Warszawa 1968, 90 – 92.

[31] Por. K. Sepelt i K. Loffler, Dzieje papieży, Poznań 1936, s. 333.

[32] Por. E. Borrette, Sto punktów zapalnych w Historii Kościoła, Warszawa 1995,
s. 88.

[33] List Teodozjusza z Jerozolimy do Ignacego z Konstantynopola, cyt. za
S. Runcimian, Dzieje wypraw krzyżowych, t. I, s. 67.

[34] Por. tamże, s. 38.

[35] Por. tamże, s. 45 – 46.

[36] Por. tamże, s. 47.

[37] Por. M. Banaszak, Historia Kościoła Katolickiego, dz. cyt.,  s. 100nn.

[38] Por. S. Runcimian, Dzieje wypraw krzyżowych, t. I,  dz cyt.,  s. 66 – 67. 

0 komentarzy



http://www.magazyn.ekumenizm.pl/article.php?story=20061227162934438